Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

W obronie mordercy


26 odpowiedzi w tym temacie

#21 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 21 czerwiec 2019 - 14:17:58

Syn Bodnara szantażował dzieci. „Groził młodszym nożem, domagając się pieniędzy”.

Do przestępstw miało dojść pod koniec maja tego roku. 14-letni syn Adama Bodnara dokonał wraz z dwoma kolegami grozili nożem rówieśnikom domagając się pieniędzy – podało tvp.info. Źródło znające kulisy sprawy twierdzi, że trzy rozboje zostały udowodnione. Chłopcy żądali kwot 10, 20 zł. Nikt nie został ranny.

Przestępstwa miały mieć miejsce 26 i 28 maja w obrębie jednej z warszawskich szkół, do której uczęszczał syn Rzecznika Praw Obywatelskich.

Sprawa, w którą zamieszany jest m.in. syn Rzecznika Praw Obywatelskich trafiła do wydziału dla nieletnich w Sądzie Rejonowym Warszawa-Mokotów. Przestępstwa zostały zgłoszone przez rodziców szantażowanych dzieci.

Dziennikarze prosili Adama Bodnara o komentarz w tej sprawie.RPO nie był jednak zbyt rozmowny.

 



#22 ~Kupa~

~Kupa~
  • Goście

Napisano 21 czerwiec 2019 - 14:27:39


Podobne produkty
Kupa siku
Blake Stephanie
3.9/5
22,99 zł
26,00 zł
Wielki Konkurs Kup
Van Genechten Guido
5/5
30,99 zł
34,90 zł
Pupy i kupy. Trudne tematy. Tom 3
Kotoro Bianca-Beata
1/5
31,99 zł
35,90 zł
Pupy, ogonki i kuperki
Golachowski Mikołaj
4.4/5
37,49 zł
42,00 zł
Marysia żegna pieluszkę
Opracowanie zbiorowe
4.4/5
5,99 zł
Nela i kierunek Antarktyda
Nela
5/5
29,49 zł
39,90 zł
Nela na 3 kontynentach. Podróże w nieznane. Wydanie II uzupełnione
Nela
4.8/5
29,49 zł
39,90 zł
Nela i wyprawa do serca dżungli
Nela
4.6/5
29,49 zł
39,90 zł
Książki Dla dzieci Wiek 6-8 Poznawanie świata
Mała książka o kupie (okładka twarda)
Autor:
Stalfeld Pernilla
Mała książka o kupie - Stalfeld Pernilla
Dostępność w salonie empik
Produkt niedostępny
DODAJ DO LISTY
MOJA BIBLIOTEKA
Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.
Opis
Czy rzeczywiście można napisać całą książkę o kupie, jej zapachach, puszczaniu bąków i jednocześnie zilustrować jej różne kształty i rozmiary? Taaak! - krzykną dzieci, które się o to zapyta. Ich stosunek do spraw związanych z ciałem graniczy z fascynacją, a przy tym pozbawiony jest wszelkiego wstydu. Jakże często dzieci z dumą pokazują swoje pełne nocniczki. Bardzo niewielu dorosłych potrafi mówić, a co dopiero pisać o kupie lub ją rysować. Pernilla Stalfelt zrobiła to pierwsza i to z wielkim sukcesem.
„Mała książka o kupie” zyskała w Szwecji wysoką pozycję wśród literatury dziecięcej i stała się dziecięcym bestsellerem. Być może dzięki temu, że napisana jest prostym, zrozumiałym dla dziecka językiem, a co najważniejsze - bardzo dowcipnie. Treść dopełniają doskonałe, kolorowe obrazki. Autorka bez zażenowania pisze o zatwardzeniu, biegunkach, wizytach w toalecie, o tym, że np. kwiatki i truskawki potrzebują kupy, aby mogły rosnąć, itd. A także o tym, że nawet największe gwiazdy filmowe, modelki z pierwszych stron gazet, piłkarze i królowie, podobnie jak zwykli ludzie - też robią kupę.

#23 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 21 czerwiec 2019 - 15:06:41

Nimożna dwa razy karać za ten sam czyn. SIC!!! Jak se odsiedzi na ziemi, to do piekła nie puńdzie. Chyba, że mu sie uda uniknąć kary na ziemi, to też nie puńdzie do piekła. A ło.

SIK!!! to ty się nie stawiaj w roli Sądu Ostatecznego.



#24 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 21 czerwiec 2019 - 15:52:15

SIK!!! to ty się nie stawiaj w roli Sądu Ostatecznego.

 

Jo. Jest sąd rejonowy, sąd okręgowy, sąd apelacyjny i sąd najwyższy. z administracyjnych jest sąd okręgowy i naczelny sąd administracyjny. sądu ostatecznego być nima. to jak sie mam w tej roli stawiać, jak nima ? Czy jesteś idiotą ? :(



#25 ~Gosc~

~Gosc~
  • Goście

Napisano 21 czerwiec 2019 - 15:58:03

Jo. Jest sąd rejonowy, sąd okręgowy, sąd apelacyjny i sąd najwyższy. z administracyjnych jest sąd okręgowy i naczelny sąd administracyjny. sądu ostatecznego być nima. to jak sie mam w tej roli stawiać, jak nima ? Czy jesteś idiotą ? :(

Byłem sobie ostatnio w Tesco i zdałem sobie sprawę z tego, że chyba z dziesięć lat nie jadłem żelków. Stoi facet, lat trzydzieści pięć, łysina się zaznacza zakolami większymi niż ma Amazonka w górnym biegu, i ogląda żelki jak mały knyp. No i upatrzyłem sobie - Haribo sugar free. No spoko, bez cukru to może mi dziąseł nie wypali bo słodyczy to nie jadłem w hooy długo. Kupiłem sobie taką paczkę 2kg i szczęśliwy podbijam do kasy. Za mną jakiś starszy pan. Stuka mnie w ramię i mówi:
-Tylko pan ich nie jedz za dużo, bo jak wnuczce kupiłem to dwa dni z kibla nie wychodziła.
Nie dałem o to najmniejszego je***ia(od kiedy mój bratanek zjadł całego szluga i wysrał kiepa nic mnie już nie zdziwi, ale to temat na osobną historię), zapłaciłem za wszytko i wychodzę. Ale po jakimś czasie dałem je***ie. I pomyślałem sobie "a hooy, spróbuję."
Wbijam do domu(oczywiście nie mówię dzień dobry bo mieszkam sam, żadna nie odważy się spojrzeć na moje piękne, kuliste ciało), jem sobie obiadek, i coraz bardziej myślę o żelkach. Szybko wpieprzyłem mielone(sprzed 4 dni, ale tbw) i otwieram paczkę. Te misie, matko, jakie piękne! Żebyście wy to widzieli. To nie jakieś tam zwykłe żelki pizdryki ze sklepu, tylko dosłownie każdy miś patrzy na ciebie i się uśmiecha. Pragnie, żebyś go wchłonął. No i zacząłem je wchłaniać. W międzyczasie zadzwonił dzwonek do drzwi - jak się okazało, brat wpadł z ww. bratankiem. No i tak siedzimy sobie, my z bratem po kawce, młody prawilnie spija soczek z wysokiej szklanki jak browara. Ojebaliśmy może ze trzy czwarte tej paczki(tak z półtora kilo), kiedy usłyszałem bulgotanie. Ale to nie takie bulgotanie jak bączek w wannie, tylko takie jak to wyśpiewują mnisi z Tybetu czy innego zapizdowa. Młody czerwony, spuścił łeb, zdążyłby nawet szklankę po tym soku umyć zanim to bulgotanie ustało.
-Tata, kupa.
-No słyszę
No i jak brat wstawał, to tylko spojrzał na mnie oczami jak 5 złotych i jak nie pier***nął bączura, to myślałem że mu spodnie rozerwie. Brzmiał dosłownie jak stary Wartburg, i to przez dobre 10 sekund.
-Coś ty nam ku*** dał?
-No zwykłe że... - i nagle jakbym dostał pięścią w brzuch. Tak mnie skręciło, że się zjebałem z krzesła. No i zjebałem.
Co potem się działo to była fekaliopokalipsa. Młody oczywiście nie doszedł do kibla, zasrał próg w kuchni i kawałek przedpokoju. Brat w ostatniej chwili podłożył sobie garnek, fajny taki nowy, pięciolitrowy, i w trzy sekundy się z niego wylało. ku*** nie dość, że garnek zasrany, to jeszcze brat się patrzy na mnie jakbym nie wiem co mu zrobił. A ja sram na podłogę i krzyczę z bólu, bo mnie skręca jakby mnie zombie gryzły. Brat wtóruje, młody wyje sopranem. No istny performance, oprócz wrażeń wizualnych mamy jeszcze śpiew i breakdance w konwulsjach.
Po pięciu minutach pierwsza fala ustąpiła. Co za deb*** wymyślił żelki-misie, które w jelitach zmieniają się w niedźwiedzie polarne? Brat patrzy na mnie, ja na brata, młody patrzy tępym wzrokiem przed siebie. Nawet on czegoś takiego z siebie nie wyrzucił, a oprócz wcześniej wspomnianego szluga ma na swoim koncie więcej podobnych wyczynów. Już zacząłem iść po wiadro, i to był dobry odruch. Druga fala przyszła tak niespodziewanie, że ledwo zdążyłem kucnąć nad wiadrem. Młody popuszcza jakieś mokre bąki, a ja kurczowo trzymam się drzwi od łazienki podczas gdy furia szatana niszczy wiadro. Brat siedzi wyczerpany na krześle i mówi:
-O, dobra. Ten będzie suchy.
Po jego twarzy wywnioskowałem, że nie bardzo. Zaraz zaczął się zwijać i spadł z tego krzesła, prosto we wcześniej pozostawione przez niego gówno. Ta fala trwała jakieś dwadzieścia minut, i czułem że jak przyjdzie jeszcze jedna to wysram materię pozakosmiczną, bo gówna to tam już nie będzie. W międzyczasie słyszę stukanie w rury. Jakby ta stara raszpla z piętra niżej wiedziała przez co przechodziliśmy, to już by co najwyżej w wieko trumny mogła pukać.
Do czwartej fali byliśmy już przygotowani niemal strategicznie - młody zajął kibel bo najwygodniej, a my z bratem siedzimy oparci dłońmi o brzeg wanny. I czekamy. Nagle jak lecącego Apache wroga słyszę takie łopotanie. I zaczyna się desant, który trwa kolejne czterdzieści minut. To już był rekord. Nie wiedziałem, że mam w sobie tyle czegokolwiek - myślałem w pewnej chwili, że jelitom już się popier***iło do reszty i zaczęły się wywijać na lewą stronę. Nagle walenie do drzwi.
-Spier***ać!
-Panie Gównalski, otwierać! Policja!
-Sram!
-Gówno mnie to obchodzi! Otwierać!
-Pięć minut!
Jelita pozwoliły mi wstać po dwunastu. Otworzyłem drzwi, i nie zdążyłem nawet przyjrzeć się policjantowi, bo pier***nął na glebę jak kawka XD raszpla szepnęła tylko "o boże" i zaczęła zbiegać po schodach. Dała radę zejść po dwóch zanim zgasły jej światła. Zamknąłem drzwi(przy okazji wychlapując trochę niedźwiedziego łupu na klatkę schodową), i zdążyłem dojść do drzwi od łazienki, kiedy się znowu zaczęło. Czułem, jak gorąca magma opuszcza mój wulkan i tworzy nowe połacie lądu na podłodze mojego przedpokoju. Było tam wszystko - rzeki, małe pagórki i dolinki, nawet coś na kształt naszej komendy policji. Zrezygnowany brat z tępym wzrokiem osunął się dupą do wanny i tak już siedział w środku, stopniowo robiąc coraz głębszą błotną kąpiel. Mówię wam, wyglądało gorzej niż te kible w "Trainspotting."
Koniec końców, spędziliśmy jakieś sześć godzin walcząc z tymi niedźwiedziami. Młody miał mniej w sobie więc po czterech godzinach tylko siedział w rogu kibla i cichutko płakał. Mieszkanie było wynajęte, więc trochę przyps, bo posprzątać trzeba. Po czterech dniach było w miarę ok(poza smrodem), a worki wyjebałem do lokalnej oczyszczalni ścieków bo po godzinie spuszczania w kiblu zapchałem i zrobił się mały wylew. Myślałem, żeby zacząć to gówno ściągać z podłogi jak wodę z akwarium (wiecie, gumowa rurka, zasysanie i lecimy), ale w ostatniej chwili brat mi wyrwał węża z ręki i pier***nął nim w głowę. Jak znosiłem worki po klatce schodowej to wylewałem trochę pod wycieraczkę tej starej psiochy, niech ma to zdarzenie w pamięci do końca swojego życia XD
Epilog: zgubiłem tego dnia 12 kilo. DWANAŚCIE. Niech mi żadna Ewa Koniakowska czy inna Mela B nie pier***i, że jej dieta jest skuteczniejsza. Po tym, jak tydzień nie było mnie w pracy wyjebali mnie z firmy ochroniarskiej. Zatrudniłem się w restauracji. I jak przychodzą jakieś gnojki które są za głośno to daję im miseczkę żelków "dla szanownych klientów." Przecież się gówniarze (hehe) nie przyznają rodzicom, że wpieprzały słodycze. A ja mam ubaw, widząc ich skręcone małe ryje XD brat dalej się do mnie nie odzywa, ale myślę że mu niedługo przejdzie.

#26 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 21 czerwiec 2019 - 16:57:12

Byłem sobie ostatnio w Tesco i zdałem sobie sprawę z tego, że chyba z dziesięć lat nie jadłem żelków. Stoi facet, lat trzydzieści pięć, łysina się zaznacza zakolami większymi niż ma Amazonka w górnym biegu, i ogląda żelki jak mały knyp. No i upatrzyłem sobie - Haribo sugar free. No spoko, bez cukru to może mi dziąseł nie wypali bo słodyczy to nie jadłem w hooy długo. Kupiłem sobie taką paczkę 2kg i szczęśliwy podbijam do kasy. Za mną jakiś starszy pan. Stuka mnie w ramię i mówi:
-Tylko pan ich nie jedz za dużo, bo jak wnuczce kupiłem to dwa dni z kibla nie wychodziła.
Nie dałem o to najmniejszego je***ia(od kiedy mój bratanek zjadł całego szluga i wysrał kiepa nic mnie już nie zdziwi, ale to temat na osobną historię), zapłaciłem za wszytko i wychodzę. Ale po jakimś czasie dałem je***ie. I pomyślałem sobie "a hooy, spróbuję."
Wbijam do domu(oczywiście nie mówię dzień dobry bo mieszkam sam, żadna nie odważy się spojrzeć na moje piękne, kuliste ciało), jem sobie obiadek, i coraz bardziej myślę o żelkach. Szybko wpieprzyłem mielone(sprzed 4 dni, ale tbw) i otwieram paczkę. Te misie, matko, jakie piękne! Żebyście wy to widzieli. To nie jakieś tam zwykłe żelki pizdryki ze sklepu, tylko dosłownie każdy miś patrzy na ciebie i się uśmiecha. Pragnie, żebyś go wchłonął. No i zacząłem je wchłaniać. W międzyczasie zadzwonił dzwonek do drzwi - jak się okazało, brat wpadł z ww. bratankiem. No i tak siedzimy sobie, my z bratem po kawce, młody prawilnie spija soczek z wysokiej szklanki jak browara. Ojebaliśmy może ze trzy czwarte tej paczki(tak z półtora kilo), kiedy usłyszałem bulgotanie. Ale to nie takie bulgotanie jak bączek w wannie, tylko takie jak to wyśpiewują mnisi z Tybetu czy innego zapizdowa. Młody czerwony, spuścił łeb, zdążyłby nawet szklankę po tym soku umyć zanim to bulgotanie ustało.
-Tata, kupa.
-No słyszę
No i jak brat wstawał, to tylko spojrzał na mnie oczami jak 5 złotych i jak nie pier***nął bączura, to myślałem że mu spodnie rozerwie. Brzmiał dosłownie jak stary Wartburg, i to przez dobre 10 sekund.
-Coś ty nam ku*** dał?
-No zwykłe że... - i nagle jakbym dostał pięścią w brzuch. Tak mnie skręciło, że się zjebałem z krzesła. No i zjebałem.
Co potem się działo to była fekaliopokalipsa. Młody oczywiście nie doszedł do kibla, zasrał próg w kuchni i kawałek przedpokoju. Brat w ostatniej chwili podłożył sobie garnek, fajny taki nowy, pięciolitrowy, i w trzy sekundy się z niego wylało. ku*** nie dość, że garnek zasrany, to jeszcze brat się patrzy na mnie jakbym nie wiem co mu zrobił. A ja sram na podłogę i krzyczę z bólu, bo mnie skręca jakby mnie zombie gryzły. Brat wtóruje, młody wyje sopranem. No istny performance, oprócz wrażeń wizualnych mamy jeszcze śpiew i breakdance w konwulsjach.
Po pięciu minutach pierwsza fala ustąpiła. Co za deb*** wymyślił żelki-misie, które w jelitach zmieniają się w niedźwiedzie polarne? Brat patrzy na mnie, ja na brata, młody patrzy tępym wzrokiem przed siebie. Nawet on czegoś takiego z siebie nie wyrzucił, a oprócz wcześniej wspomnianego szluga ma na swoim koncie więcej podobnych wyczynów. Już zacząłem iść po wiadro, i to był dobry odruch. Druga fala przyszła tak niespodziewanie, że ledwo zdążyłem kucnąć nad wiadrem. Młody popuszcza jakieś mokre bąki, a ja kurczowo trzymam się drzwi od łazienki podczas gdy furia szatana niszczy wiadro. Brat siedzi wyczerpany na krześle i mówi:
-O, dobra. Ten będzie suchy.
Po jego twarzy wywnioskowałem, że nie bardzo. Zaraz zaczął się zwijać i spadł z tego krzesła, prosto we wcześniej pozostawione przez niego gówno. Ta fala trwała jakieś dwadzieścia minut, i czułem że jak przyjdzie jeszcze jedna to wysram materię pozakosmiczną, bo gówna to tam już nie będzie. W międzyczasie słyszę stukanie w rury. Jakby ta stara raszpla z piętra niżej wiedziała przez co przechodziliśmy, to już by co najwyżej w wieko trumny mogła pukać.
Do czwartej fali byliśmy już przygotowani niemal strategicznie - młody zajął kibel bo najwygodniej, a my z bratem siedzimy oparci dłońmi o brzeg wanny. I czekamy. Nagle jak lecącego Apache wroga słyszę takie łopotanie. I zaczyna się desant, który trwa kolejne czterdzieści minut. To już był rekord. Nie wiedziałem, że mam w sobie tyle czegokolwiek - myślałem w pewnej chwili, że jelitom już się popier***iło do reszty i zaczęły się wywijać na lewą stronę. Nagle walenie do drzwi.
-Spier***ać!
-Panie Gównalski, otwierać! Policja!
-Sram!
-Gówno mnie to obchodzi! Otwierać!
-Pięć minut!
Jelita pozwoliły mi wstać po dwunastu. Otworzyłem drzwi, i nie zdążyłem nawet przyjrzeć się policjantowi, bo pier***nął na glebę jak kawka XD raszpla szepnęła tylko "o boże" i zaczęła zbiegać po schodach. Dała radę zejść po dwóch zanim zgasły jej światła. Zamknąłem drzwi(przy okazji wychlapując trochę niedźwiedziego łupu na klatkę schodową), i zdążyłem dojść do drzwi od łazienki, kiedy się znowu zaczęło. Czułem, jak gorąca magma opuszcza mój wulkan i tworzy nowe połacie lądu na podłodze mojego przedpokoju. Było tam wszystko - rzeki, małe pagórki i dolinki, nawet coś na kształt naszej komendy policji. Zrezygnowany brat z tępym wzrokiem osunął się dupą do wanny i tak już siedział w środku, stopniowo robiąc coraz głębszą błotną kąpiel. Mówię wam, wyglądało gorzej niż te kible w "Trainspotting."
Koniec końców, spędziliśmy jakieś sześć godzin walcząc z tymi niedźwiedziami. Młody miał mniej w sobie więc po czterech godzinach tylko siedział w rogu kibla i cichutko płakał. Mieszkanie było wynajęte, więc trochę przyps, bo posprzątać trzeba. Po czterech dniach było w miarę ok(poza smrodem), a worki wyjebałem do lokalnej oczyszczalni ścieków bo po godzinie spuszczania w kiblu zapchałem i zrobił się mały wylew. Myślałem, żeby zacząć to gówno ściągać z podłogi jak wodę z akwarium (wiecie, gumowa rurka, zasysanie i lecimy), ale w ostatniej chwili brat mi wyrwał węża z ręki i pier***nął nim w głowę. Jak znosiłem worki po klatce schodowej to wylewałem trochę pod wycieraczkę tej starej psiochy, niech ma to zdarzenie w pamięci do końca swojego życia XD
Epilog: zgubiłem tego dnia 12 kilo. DWANAŚCIE. Niech mi żadna Ewa Koniakowska czy inna Mela B nie pier***i, że jej dieta jest skuteczniejsza. Po tym, jak tydzień nie było mnie w pracy wyjebali mnie z firmy ochroniarskiej. Zatrudniłem się w restauracji. I jak przychodzą jakieś gnojki które są za głośno to daję im miseczkę żelków "dla szanownych klientów." Przecież się gówniarze (hehe) nie przyznają rodzicom, że wpieprzały słodycze. A ja mam ubaw, widząc ich skręcone małe ryje XD brat dalej się do mnie nie odzywa, ale myślę że mu niedługo przejdzie.

 

Ło madko, taż to sund ostateczny :lol: :lol: :lol: leże i kwicze



#27 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 21 czerwiec 2019 - 17:47:27

Bodnar myśli "wyprzedzająco ",bo jego 14 letni synek, wraz z kolegami już ściga z nożem młodsze dzieci wymuszając haracze.Co będzie za 5-10 lat?

Poza tym PO ma w karnych zakładach zamkniętych ponad 80% poparcia, więc razem ze swoim rzecznikiem muszą dbać o swój elektorat.

 



#28 klik34

klik34

    Swojak

  • Oczekujący na zatwierdzenie
  • PipPipPipPip
  • 444 postów

Napisano 21 czerwiec 2019 - 18:01:04

DHT3356HHSTFER5HDYARBNDKL&*^%$#@!@%&()_+??>><<l:kddddgHHDSJDTYSBDJMRIOKLDFD+=\||..,’’;S/SSGHATHG36459327627612@3#$%#$%^&REKDDH ABSGERHD

@3#$%#$%^&REKDDHABSGERHD

1237DHT3356HHSTFER5HDYARBNDKL&*^%$#@!@%&()_+??>><<l:kddddgHHDSJDTYSBDJMRIOKLDFD+=\||..,’’;S/SSGHATHG36459327627612@3#$%#$%^&REKDDH ABSGERHD

1237DHT3356HHSTFER5HDYARBNDKL&*^%$#@!@%&()_+??>><<l:kddddgHHDSJDTYSBDJMRIOKLDFD+=\||..,’’;S/SSGHATHG36459327627612@3#$%#$%^&REKDDH ABSGERHD

1237DHT3356HHSTFER5HDYARBNDKL&*^%$#@!@%&()_+??>><<l:kddddgHHDSJDTYSBDJMRIOKLDFD+=\||..,’’;S/SSGHATHG36459327627612@3#$%#$%^&REKDDH ABSGERHD

1237DHT3356HHSTFER5HDYARBNDKL&*^%$#@!@%&()_+??>><<l:kddddgHHDSJDTYSBDJMRIOKLDFD+=\||..,’’;S/SSGHATHG36459327627612@3#$%#$%^&REKDDH ABSGERHD

1237DHT3356HHSTFER5HDYARBNDKL&*^%$#@!@%&()_+??>><<l:kddddgHHDSJDTYSBDJMRIOKLDFD+=\||..,’’;S/SSGHATHG36459327627612@3#$%#$%^&REKDDH ABSGERHD

1237DHT3356HHSTFER5HDYARBNDKL&*^%$#@!@%&()_+??>><<l:kddddgHHDSJDTYSBDJMRIOKLDFD+=\||..,’’;S/SSGHATHG36459327627612@3#$%#$%^&REKDDH ABSGERHD

1237DHT3356HHSTFER5HDYARBNDKL&*^%$#@!@%&()_+??>><<l:kddddgHHDSJDTYSBDJMRIOKLDFD+=\||..,’’;S/SSGHATHG36459327627612@3#$%#$%^&REKDDH ABSGERHD

1237DHT3356HHSTFER5HDYARBNDKL&*^%$#@!@%&()_+??>><<l:kddddgHHDSJDTYSBDJ1237DHT3356HHSTFER5HDYARBNDKL&*^%$#@!@%&()_+??>><<l:kddddgHHDSJDTYSBDJMRIOKLDFD+=\||..,’’;S/SSGHATHG36459327627612@3#$%#$%^&REKDDH ABSGERHD

MRIOKLDFD+=\||..,’’;S/SSGHA

ER5HDYARBNDKL&*^%$#@!@%&()_+??>><<l:kddddgHHDSJDTYSBDJMRIOKLDFD+=\||..,’’;S/SSGHATHG36459327627612@3#$%#$%^&REKDDH ABSGERHD

1237DHT3356HHSTFER5HDYARBNDKL&*^%$#@!@%&()_+??>><<l:kddddgHHDSJDTYSBDJMRIOKLDFD+=\||..,’’;S/SSGHATHG36459327627612@3#$%#$%^&REKDDH ABSGERHD

1237DHT3356HHSTFER5HDYARBNDKL&*^%$#@!@%&()_+??>><<l:kddddgHHDSJDTYSBDJMRIOKLDFD+=\||..,’’;S/SSGHATHG36459327627612@3#$%#$%^&REKDDH ABSGERHD

1237DHT3356HHSTFER5HDYARBNDKL&*^%$#@!@%&()_+??>><<l:kddddgHHDSJDTYSBDJMRIOKLDFD+=\||..,’’;S/SSGHATHG36459327627612@3#$%#$%^&REKDDH ABSGERHD

1237DHT3356HHSTFER5HDYARBNDKL&*^%$#@!@%&()_+??>><<l:kddddgHHDSJDTYSBDJMRIOKLDFD+=\||..,’’;S/SSGHATHG36459327627612@3#$%#$%^&REKDDH ABSGERHD

1237DHT3356HHSTFER5HDYARBNDKL&*^%$#@!@%&()_+??>><<l:kddddgHHDSJDTYSBDJMRIOKLDFD+=\||..,’’;S/SSGHATHG36459327627612@3#$%#$%^&REKDDH ABSGERHD

1237DHT3356HHSTFER5HDYARBNDKL&*^%$#@!@%&()_+??>>37DHT3356HHSTFER5HDYARBNDKL&*^%$#@!@%&()_+??>><<l:kddddgHHDSJDTYSBDJMRIOKLDFD+=\||..,’’;S/SSGHATHG36459327627612@3#$%#$%^&REKDDH ABSGERHD

1237DHT3356HHSTFER5HDYARBNDKL&*^%$#@!@%&()_+??>><<l:kddddgHHDSJDTYSBDJMRIOKLDFD+=\||..,’’;S/SSGHATHG36459327627612@3#$%#$%^&REKDDH ABSGERHD

1237DHT3356HHSTFER5HDYARBNDKL&*^%$#@!@%&()_+??>><<l:kddddgHHDSJDTYSBDJMRIOKLDFD+=\||..,’’;S/SSGHATHG36459327627612@3#$%#$%^&REKDDH ABSGERHD

1237DHT3356HHSTFER5HDYARBNDKL&*^%$#@!@%&()_+??>><<l:kddddgHHDSJDTYSBDJMRIOKLDFD+=\||..,’’;S/SSGHATHG3645932762761237DHT3356HHSTFER5HDYARBNDKL&*^%$#@!@%&()_+??>><<l:kddddgHHDSJDTYSBDJMRIOKLDFD+=\||..,’’;S/SSGHATHG36459327627612@3#$%#$%^&REKDDH ABSGERHD

121237DHT3356HHSTFER5HDYARBNDKL&*^%$#@!@%&()_+??>><<l:kddddgHHDSJDTYSBDJMRIOKLDFD+=\||..,’’;S/SSGHATHG36459327627612@3#$%#$%^&REKDDH ABSGERHD

@3#$%#$%^&REKDDHABSGERHD

1237DHT3356HHSTFER5HDYARBNDKL&*^%$#@!@%&()_+??>><<l:kddddgHHDSJDTYSBDJMRIOKLDFD+=\||..,’’;S/SSGHATHG36459327627612@3#$%#$%^&REKDDH ABSGERHD

1237DHT3356HHSTFER5HDYARBNDKL&*^%$#@!@%&()_+??>><<l:kddddgHHDSJDTYSBDJMRIOKLDFD+=\||..,’’;S/SSGHATHG36459327627612@3#$%#$%^&REKDDH ABSGERHD

1237DHT3356HHSTFER5HDYARBNDKL&*^%$#@!@%&()_+??>><<l:kddddgHHDSJDTYSBDJMRIOKLDFD+=\||..,’’;S/37DHT3356HHSTFER5HDYARBNDKL&*^%$#@!@%&()_+??>><<l:kddddgHHDSJDTYSBDJMRIOKLDFD+=\||..,’’;S/SSGHATHG36459327627612@3#$%#$%^&REKDDH ABSGERHD

1237DHT3356HHSTFER5HDYARBNDKL&*^%$#@!@%&()_+??>><<l:kddddgHHDSJDTYSBDJMRIOKLDFD+=\||..,’’;S/SSGHATHG36459327627612@3#$%#$%^&REKDDH ABSGERHD

1237DHT3356HHSTFER5HDYARBNDKL&*^%$#@!@%&()_+??>><<l:kddddgHHDSJDTYSBDJMRIOKLDFD+=\||..,’’;S/SSGHATHG36459327627612@3#$%#$%^&REKDDH ABSGERHD

1237DHT3356HHSTFER5HDYARBNDKL&*^%$#@!@%&()_+??>><<l:kddddgHHDSJDTYSBDJMRIOKLDFD+=\||..,’’;S/SSGHATHG3645932762761237DHT3356HHSTFER5HDYARBNDKL&*^%$#@!@%&()_+??>><<l:kddddgHHDSJDTYSBDJMRIOKLDFD+=\||..,’’;S/SSGHATHG36459327627612@3#$%#$%^&REKDDH ABSGERHD

121237DHT3356HHSTFER5HDYARBNDKL&*^%$#@!@%&()_+??>><<l:kddddgHHDSJDTYSBDJMRIOKLDFD+=\||..,’’;S/SSGHATHG36459327627612@3#$%#$%^&REKDDH ABSGERHD

@3#$%#$%^&REKDDHABSGERHD

1237DHT3356HHSTFER5HDYARBNDKL&*^%$#@!@%&()_+??>><<l:kddddgHHDSJDTYSBDJMRIOKLDFD+=\||..,’’;S/SSGHATHG36459327627612@3#$%#$%^&REKDDH ABSGER





Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych