Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

Pierwsze dni w szkole 6-latków SP nr 1 w Gniewkowie

szkoła bezpieczeństwo gniewkowo podstawowa dzieci edukacja

44 odpowiedzi w tym temacie

#1 ~Wojtek M~

~Wojtek M~
  • Goście

Napisano 03 wrzesień 2014 - 12:28:44

Dziś 3 dzień gdy zaprowadziłem swoją 6 - letnią córkę do SP nr 1 w Gniewkowie. Jestem przerażony tym co kolejnego dnia dostrzegam.
Zacznę od początku. 1 września, dzieciątko moje od 6:00 w blokach startowych, całe wakacje czekała na to aby pójść do szkoły. Tak to jest na początku, ciekawe jak długo tak będzie Wszystko przygotowane, tornister, wyprawka, super bo darmowy podręcznik. Jeszcze w przedszkolu wizyta w szkole i pokazanie tego co potrzebne, gdzie stołówka, ubikacja, pani pielęgniarka. Do tego kilka propagandowych reklam w telewizji jaka to szkoła jest fajna, jak super przygotowana. Multimedialne tablice, kąciki zabaw, zadbanie o najmłodsze pociechy i nowy program nauczania. To chyba tyle, jeżeli chodzi o idealną wizję tego co miało nas czekać. A teraz rzeczywistość... Rozpoczęcie roku, tradycyjnie akademia. Przemowa Pani dyrektor i zaznaczenie, że szkoła spełnia wszystkie normy, oczekiwania ministerstwa i dostała najwyższe noty podczas oceny przez kuratorium. Normalnie bomba pomyślałem. Entuzjazm córki nie zgaśnie chyba wcale, ja pełen spokoju zostawię ją w tak dobrze przygotowanej placówce. Po akademii idziemy do klasy, klasa w nowym budynku pewnie super przygotowana, nowa - tak sobie pomyślałem. No ale po otworzeniu drzwi czar prysł... Pierwsza myśl to gdzie ja jestem, o co chodzi, gdzie te wysokie oceny, gdzie przygotowanie. Cofnąłem się w czasie o 30 lat i zobaczyłem klasę do której wtedy sam przyszedłem. Stare, obdrapane krzesła, proste tak że jak się kij od szczotki połknie to i tak nie da się do nich dostosować. Stara zielona tablica, gazetka przypominająca jakąś słomiankę. Przyszedł nauczyciel i pierwsza informacja: drodzy państwo starałam się jak mogłam aby przygotować to pomieszczenie, które nie było wcześniej klasą jak najlepiej. I tu przyznam, że widać jak bardzo się Pani starała i wykorzystało wszystko co miała no ale tego nie było zbyt wiele... Nie mam żalu do wychowawcy i chcę to mocno podkreślić bo widzę, że bardzo się starała. No ale cóż, jak porównać ozdoby z krepy, zieloną tablicę z kredą do super nowoczesnych multimedialnych urządzeń. A przecież mamy XXI wiek, tak mi się wydaje. Po tym wizualnym szoku kolejne informacje. Wychowawca przygotowany w odpowiedni sposób lecz najmłodszych klas nie prowadził od lat. A teraz....a co tam na głęboką wodę. Wychowawca dostaje klasę z maluchami, które ukochane przez Ministerstwo w wieku 6 lat ruszają do szkoły. Są przygotowane ? Chyba tak..., jeżeli chodzi o moją córkę nie martwię się. To dzielna dziewczyna i sobie poradzi. Ale czy o to chodzi, czy to jakaś szkoła przetrwania czy co ???
No to kolejny szok, podpisujemy dokumenty. I ciekawostka...Jeżeli dziecko ukończyło 7 lat nauczyciel mówi pa pa i już. Maluch rusza w świat, a czy trafi do domu...hmm...no to już rola rodzica. Wiem, wiem też miałem 7 lat i nikt się nie martwił, że jak skończę lekcje to nie trafię do domu, no ale szkoła była w centrum. Do miasta blisko, na osiedle także. To czasy gdy były jeszcze SP nr 1 i SP nr 2 i 8 klas. Taka mała różnica. Córa ma na szczęście 6 lat zatem opiekun musi ją odebrać od nauczyciela osobiście uff... No to dalej zgoda na publikację zdjęć, otrzymanie warzyw, owoców i mleka - normalka. A teraz kłopocik... Zapisaliśmy dziecko na obiadki no ale 2 dni w tygodniu kończy szybciej i będzie czekać w świetlicy. Co zatem dostaję do podpisu...??? A no, że wiem o tym czekaniu no i że jak skończy jeść to wyrażam zgodę aby sama wracała do domu. No co za paranoja !!! Najpierw informacja, że nikt jej samej nie wypuści, a teraz mam się zgodzić na jej samodzielny powrót. Nigdy przenigdy !!!
Pierwszy dzień w szkole. Podobało się bardzo, obiadek przepyszny i wiesz co jeszcze tatusiu, jak była przerwa to parę dzieci się zgubiło jak byliśmy sami na boisku, ale potem się znalazły - REWELACJA !!!

Panie Burmistrz !!! Gdzie Pan miał głowę jak Pan tego konia na rynku stawiał. Chociażby za tą kasę można było szkołę przygotować. Zapraszam Pana dziecko do klasy tak świetnie przygotowanej jak ta do której trafiła moja córka, może też się zapodzieje na przerwie... Zafundował Pan dzieciakom szkołę przetrwania, może jeszcze kilka atrakcji Pan zafunduje - polecam film edukacyjny Szkoła przetrwania z Bear Grylls...

Ludziska mam nadzieję, że pójdziemy po rozum do głowy i powiemy naszemu burmistrzowi DZIĘKUJEMY, żegnamy. Czas wziąć się za to co w naszym mieście, naszych szkołach !!! Mojego głosu na pewno Pan nie dostanie

 

Ja jestem rozgoryczony no ale może są zadowoleni. Gniewkowianie, rodzice pierszaków, podzielcie się Waszymi opiniami

 

Wojtek M

 



#2 ~zatroskana~

~zatroskana~
  • Goście

Napisano 03 wrzesień 2014 - 14:18:41

Ja mam podobne odczucia, choć chyba na inną panią trafiłam. Akademia rozpoczynająca rok szkolny - katastrofa. Moja wizja była taka, że dzieci zostaną powitane - i tu czas dla pani dyrektor. Zawszeć to jakaś promocja siebie. Myślałam, że atencją jakąś otoczone są te najmłodsze, tak w szczególny sposób, bo kto zaprowadzał dziecko do pierwszej klasy, ten wie, jakie to ogromne dla dziecka przeżycie. Wejście do nowej społeczności, rozpoczęcie nowego i przecież trudnego etapu zycia. Po przedszkolu, gdzie moje dziecko otoczone było taką opieką, że mucha nie siada, gdzie pokłady uwagi i cierpliwosci po prostu były na medal, tu....pośród ogromnej rzeszy dzieci i dorosłych, mój syn był zwyczajnie zagubiony i zalękniony. A w klasie - aż boję się myśleć, co będzie dalej. Pani...wyprana chyba z wszelkich emocji. Ani uśmiechnięta, ani nijaka. Gdy zadała dzieciom jakieś pytanie,  chłopiec - widać otwarty i rozgarnięty - jako jedyny ośmielił się odpowiedzieć, ale ku mojemu zdziwieniu, pani nie Interesowała odpowiedź. Nawet mrugnięciem oka nie zareagowała. EmpatiI null. Nie wiem co czuła mama tego dziecka, ale ja modliłam sie, żeby mój syn się nie odezwał. Bo dzieci oczekują dialogu. Jak my wszyscy. Nie wiem jak będzie dalej. Pierwszym żalem było już to, że syn trafił do klasy, w której są tylko 3 osoby, z którymi chodził do przedszkola. Już samo to było  dla niego mało zrozumiałe. Wiem, trzeba to przeżyć, a żalić się nie ma komu. Martwię się, ale widzę, że nie ja jedna. No, zapomniałabym o wisience na deserze - obiadek jest w trakcie lekcji, chyba ruchowych. A podobno "szkola w ruchu" i inne takie idee.

Pozdrawiam. 



#3 ~Wojtek M~

~Wojtek M~
  • Goście

Napisano 03 wrzesień 2014 - 15:01:07

Kolejny dzień, kolejna przygoda... Coś mnie tknęło aby zapytać w świetlicy jak to będzie z obiadem ? Dostaliśmy przeciez informację od wychowawcy, że dzieci będą tam czekać, i oświadczenie do podpisania...pełen profes. No lecz w świetlicy nikt nie wiedział, że córka na obiadek ma iść, że ma ją ktoś odebrać. Katastrofa...

Jak to w szkole wystawiam ocenę, nie dam 1 bo obowiązek Ministerstwa spełniony zatem 2=, mierny na ogromnych szynach !!!

 

Wojtek M



#4 ~mam to z głowy juz~

~mam to z głowy juz~
  • Goście

Napisano 03 wrzesień 2014 - 15:20:06

Tylko co z tego, że się tu ludziska wypisujecie? Pani kolorowa ma takie plery i fory, że sie pobujać możecie. Albo jak to napisał burmistrz do jakiejś tam paniusi, zawsze mozecie zabrać swoje dzieci gdzieś indziej. No wiem, nie o to loto. Ale oni mają to w 4 literach. Szkółka błyśnie jakimiś turkami i git. A że dzieciaki połowę czasu zamiast się uczyć to coś próbują, to nic. A potem jak wynika z podsumowań ta szkoła jest na szarym końcu w wynikach końcowych szóstych klas. Oczywiście, wiem, "to dzieci są tempe" (sorki dzieciaki) . 



#5 ~mama~

~mama~
  • Goście

Napisano 05 wrzesień 2014 - 19:02:13

Mój syn również poszedł w tym roku do pierwszej klasy ale ja kompletnie nierozumiem o czym Wy Państwo piszecie? Byłam również na rozpoczęciu roku, byłam w klasie, wychowawczyni fajna, mój syn zadowolony. Mówi, ze jest super bo dużo dzieci. Czy wy państwo nie jesteście zbytnio przewrażliwieni? czy Wy oby za bardzo pod kloszem nie trzymacie swoich dzieci? Ja też się martwię, czy mój syn da sobie radę, ale uważam że warunki są ok, oczywiście zawsze moze być lepiej, ale jeśli tak będziemy narzekać i dramatyzować, i nie zaufamy nauczycielom to co - będziemy sami uczyć dzieci w domach? Tak na marginesie współczuję dzisiejszym nauczycielom ponieważ zamiast uczyć dzieci to muszą wypełniać masę dokumentów i wysłuchiwać niektórych rodziców którzy oczywiscie zawsze lepiej wiedzą jak uczyć, jak leczyć, jak politykować...Ach co za czasy nastały.



#6 ~tatuś~

~tatuś~
  • Goście

Napisano 05 wrzesień 2014 - 19:37:04

Wie Pani, ja też bardzo rozumiem nauczycieli i im współczuję. Tyle dzieci ogarnąć, jeszcze wysluchać rodziców, choć i tak wiadomo, że nie wszystkim się dogodzi. Do tego jeszcze masa dokumentów. I kiedy to wszystko zrobić? W pracy muszą ze 4 godziny być, nadgodzinki odwalić. Do czego to podobne? A wypłata tylko raz w miesiącu. Nie jest łatwo być nauczycielem w szkole.



#7 ~gość~

~gość~
  • Goście

Napisano 05 wrzesień 2014 - 20:34:58

Drogi tatusiu, ja nie zamieniłabym się z nauczycielem na pracę. Kiedyś wydaje mi sie było prościej, normalniej. Nauczyciel miał autorytet i więcej czasu mógł poświęcić dzieciakom niż dzisiaj. Moja koleżanka jest nauczycielką i naprawdę widzę jakimi bzdurami i jaką papierologią musi się zajmować zamiast dobrze przygotować się do lekcji. Dzisiaj rodzice przesadzają. Krytykują nauczycieli w obecności dzieci co kiedyś było nie do pomyślenia. Jak się przyniosło do domu uwagę to jeszcze się dostało opr... A dzisiaj - że nauczyciel jest nienormalny. Świat jeszcze trochę to stanie na głowie. Dlatego drodzy rodzice wspierajmy i pomóżmy nauczycielom, którzy w życiu naszych dzieci przecież odegrają ważną rolę.



#8 ~mama~

~mama~
  • Goście

Napisano 05 wrzesień 2014 - 23:24:45

Dziś 3 dzień gdy zaprowadziłem swoją 6 - letnią córkę do SP nr 1 w Gniewkowie. Jestem przerażony tym co kolejnego dnia dostrzegam.
Zacznę od początku. 1 września, dzieciątko moje od 6:00 w blokach startowych, całe wakacje czekała na to aby pójść do szkoły. Tak to jest na początku, ciekawe jak długo tak będzie Wszystko przygotowane, tornister, wyprawka, super bo darmowy podręcznik. Jeszcze w przedszkolu wizyta w szkole i pokazanie tego co potrzebne, gdzie stołówka, ubikacja, pani pielęgniarka. Do tego kilka propagandowych reklam w telewizji jaka to szkoła jest fajna, jak super przygotowana. Multimedialne tablice, kąciki zabaw, zadbanie o najmłodsze pociechy i nowy program nauczania. To chyba tyle, jeżeli chodzi o idealną wizję tego co miało nas czekać. A teraz rzeczywistość... Rozpoczęcie roku, tradycyjnie akademia. Przemowa Pani dyrektor i zaznaczenie, że szkoła spełnia wszystkie normy, oczekiwania ministerstwa i dostała najwyższe noty podczas oceny przez kuratorium. Normalnie bomba pomyślałem. Entuzjazm córki nie zgaśnie chyba wcale, ja pełen spokoju zostawię ją w tak dobrze przygotowanej placówce. Po akademii idziemy do klasy, klasa w nowym budynku pewnie super przygotowana, nowa - tak sobie pomyślałem. No ale po otworzeniu drzwi czar prysł... Pierwsza myśl to gdzie ja jestem, o co chodzi, gdzie te wysokie oceny, gdzie przygotowanie. Cofnąłem się w czasie o 30 lat i zobaczyłem klasę do której wtedy sam przyszedłem. Stare, obdrapane krzesła, proste tak że jak się kij od szczotki połknie to i tak nie da się do nich dostosować. Stara zielona tablica, gazetka przypominająca jakąś słomiankę. Przyszedł nauczyciel i pierwsza informacja: drodzy państwo starałam się jak mogłam aby przygotować to pomieszczenie, które nie było wcześniej klasą jak najlepiej. I tu przyznam, że widać jak bardzo się Pani starała i wykorzystało wszystko co miała no ale tego nie było zbyt wiele... Nie mam żalu do wychowawcy i chcę to mocno podkreślić bo widzę, że bardzo się starała. No ale cóż, jak porównać ozdoby z krepy, zieloną tablicę z kredą do super nowoczesnych multimedialnych urządzeń. A przecież mamy XXI wiek, tak mi się wydaje. Po tym wizualnym szoku kolejne informacje. Wychowawca przygotowany w odpowiedni sposób lecz najmłodszych klas nie prowadził od lat. A teraz....a co tam na głęboką wodę. Wychowawca dostaje klasę z maluchami, które ukochane przez Ministerstwo w wieku 6 lat ruszają do szkoły. Są przygotowane ? Chyba tak..., jeżeli chodzi o moją córkę nie martwię się. To dzielna dziewczyna i sobie poradzi. Ale czy o to chodzi, czy to jakaś szkoła przetrwania czy co ???
No to kolejny szok, podpisujemy dokumenty. I ciekawostka...Jeżeli dziecko ukończyło 7 lat nauczyciel mówi pa pa i już. Maluch rusza w świat, a czy trafi do domu...hmm...no to już rola rodzica. Wiem, wiem też miałem 7 lat i nikt się nie martwił, że jak skończę lekcje to nie trafię do domu, no ale szkoła była w centrum. Do miasta blisko, na osiedle także. To czasy gdy były jeszcze SP nr 1 i SP nr 2 i 8 klas. Taka mała różnica. Córa ma na szczęście 6 lat zatem opiekun musi ją odebrać od nauczyciela osobiście uff... No to dalej zgoda na publikację zdjęć, otrzymanie warzyw, owoców i mleka - normalka. A teraz kłopocik... Zapisaliśmy dziecko na obiadki no ale 2 dni w tygodniu kończy szybciej i będzie czekać w świetlicy. Co zatem dostaję do podpisu...??? A no, że wiem o tym czekaniu no i że jak skończy jeść to wyrażam zgodę aby sama wracała do domu. No co za paranoja !!! Najpierw informacja, że nikt jej samej nie wypuści, a teraz mam się zgodzić na jej samodzielny powrót. Nigdy przenigdy !!!
Pierwszy dzień w szkole. Podobało się bardzo, obiadek przepyszny i wiesz co jeszcze tatusiu, jak była przerwa to parę dzieci się zgubiło jak byliśmy sami na boisku, ale potem się znalazły - REWELACJA !!!

Panie Burmistrz !!! Gdzie Pan miał głowę jak Pan tego konia na rynku stawiał. Chociażby za tą kasę można było szkołę przygotować. Zapraszam Pana dziecko do klasy tak świetnie przygotowanej jak ta do której trafiła moja córka, może też się zapodzieje na przerwie... Zafundował Pan dzieciakom szkołę przetrwania, może jeszcze kilka atrakcji Pan zafunduje - polecam film edukacyjny Szkoła przetrwania z Bear Grylls...

Ludziska mam nadzieję, że pójdziemy po rozum do głowy i powiemy naszemu burmistrzowi DZIĘKUJEMY, żegnamy. Czas wziąć się za to co w naszym mieście, naszych szkołach !!! Mojego głosu na pewno Pan nie dostanie

 

Ja jestem rozgoryczony no ale może są zadowoleni. Gniewkowianie, rodzice pierszaków, podzielcie się Waszymi opiniami

 

Wojtek M

Mój syn chodzi do szkoły w Szadłowicach jest tam SUPER .Panuje tam rodzinna atmosfera .Szkoła nie jest duża więc nauczyciele znają każde dziecko .W klasach też są tablice multimedialne,stoliki są dopasowane do wzrostu dziecka.Wychowawcy mają bardzo dobre podejście . A pani dyrektor to kobieta na ranę przyłóż .Bardzo polecam tą szkołe :) \



#9 ~gość~

~gość~
  • Goście

Napisano 06 wrzesień 2014 - 20:20:27

Dziś 3 dzień gdy zaprowadziłem swoją 6 - letnią córkę do SP nr 1 w Gniewkowie. Jestem przerażony tym co kolejnego dnia dostrzegam.
Zacznę od początku. 1 września, dzieciątko moje od 6:00 w blokach startowych, całe wakacje czekała na to aby pójść do szkoły. Tak to jest na początku, ciekawe jak długo tak będzie Wszystko przygotowane, tornister, wyprawka, super bo darmowy podręcznik. Jeszcze w przedszkolu wizyta w szkole i pokazanie tego co potrzebne, gdzie stołówka, ubikacja, pani pielęgniarka. Do tego kilka propagandowych reklam w telewizji jaka to szkoła jest fajna, jak super przygotowana. Multimedialne tablice, kąciki zabaw, zadbanie o najmłodsze pociechy i nowy program nauczania. To chyba tyle, jeżeli chodzi o idealną wizję tego co miało nas czekać. A teraz rzeczywistość... Rozpoczęcie roku, tradycyjnie akademia. Przemowa Pani dyrektor i zaznaczenie, że szkoła spełnia wszystkie normy, oczekiwania ministerstwa i dostała najwyższe noty podczas oceny przez kuratorium. Normalnie bomba pomyślałem. Entuzjazm córki nie zgaśnie chyba wcale, ja pełen spokoju zostawię ją w tak dobrze przygotowanej placówce. Po akademii idziemy do klasy, klasa w nowym budynku pewnie super przygotowana, nowa - tak sobie pomyślałem. No ale po otworzeniu drzwi czar prysł... Pierwsza myśl to gdzie ja jestem, o co chodzi, gdzie te wysokie oceny, gdzie przygotowanie. Cofnąłem się w czasie o 30 lat i zobaczyłem klasę do której wtedy sam przyszedłem. Stare, obdrapane krzesła, proste tak że jak się kij od szczotki połknie to i tak nie da się do nich dostosować. Stara zielona tablica, gazetka przypominająca jakąś słomiankę. Przyszedł nauczyciel i pierwsza informacja: drodzy państwo starałam się jak mogłam aby przygotować to pomieszczenie, które nie było wcześniej klasą jak najlepiej. I tu przyznam, że widać jak bardzo się Pani starała i wykorzystało wszystko co miała no ale tego nie było zbyt wiele... Nie mam żalu do wychowawcy i chcę to mocno podkreślić bo widzę, że bardzo się starała. No ale cóż, jak porównać ozdoby z krepy, zieloną tablicę z kredą do super nowoczesnych multimedialnych urządzeń. A przecież mamy XXI wiek, tak mi się wydaje. Po tym wizualnym szoku kolejne informacje. Wychowawca przygotowany w odpowiedni sposób lecz najmłodszych klas nie prowadził od lat. A teraz....a co tam na głęboką wodę. Wychowawca dostaje klasę z maluchami, które ukochane przez Ministerstwo w wieku 6 lat ruszają do szkoły. Są przygotowane ? Chyba tak..., jeżeli chodzi o moją córkę nie martwię się. To dzielna dziewczyna i sobie poradzi. Ale czy o to chodzi, czy to jakaś szkoła przetrwania czy co ???
No to kolejny szok, podpisujemy dokumenty. I ciekawostka...Jeżeli dziecko ukończyło 7 lat nauczyciel mówi pa pa i już. Maluch rusza w świat, a czy trafi do domu...hmm...no to już rola rodzica. Wiem, wiem też miałem 7 lat i nikt się nie martwił, że jak skończę lekcje to nie trafię do domu, no ale szkoła była w centrum. Do miasta blisko, na osiedle także. To czasy gdy były jeszcze SP nr 1 i SP nr 2 i 8 klas. Taka mała różnica. Córa ma na szczęście 6 lat zatem opiekun musi ją odebrać od nauczyciela osobiście uff... No to dalej zgoda na publikację zdjęć, otrzymanie warzyw, owoców i mleka - normalka. A teraz kłopocik... Zapisaliśmy dziecko na obiadki no ale 2 dni w tygodniu kończy szybciej i będzie czekać w świetlicy. Co zatem dostaję do podpisu...??? A no, że wiem o tym czekaniu no i że jak skończy jeść to wyrażam zgodę aby sama wracała do domu. No co za paranoja !!! Najpierw informacja, że nikt jej samej nie wypuści, a teraz mam się zgodzić na jej samodzielny powrót. Nigdy przenigdy !!!
Pierwszy dzień w szkole. Podobało się bardzo, obiadek przepyszny i wiesz co jeszcze tatusiu, jak była przerwa to parę dzieci się zgubiło jak byliśmy sami na boisku, ale potem się znalazły - REWELACJA !!!

Panie Burmistrz !!! Gdzie Pan miał głowę jak Pan tego konia na rynku stawiał. Chociażby za tą kasę można było szkołę przygotować. Zapraszam Pana dziecko do klasy tak świetnie przygotowanej jak ta do której trafiła moja córka, może też się zapodzieje na przerwie... Zafundował Pan dzieciakom szkołę przetrwania, może jeszcze kilka atrakcji Pan zafunduje - polecam film edukacyjny Szkoła przetrwania z Bear Grylls...

Ludziska mam nadzieję, że pójdziemy po rozum do głowy i powiemy naszemu burmistrzowi DZIĘKUJEMY, żegnamy. Czas wziąć się za to co w naszym mieście, naszych szkołach !!! Mojego głosu na pewno Pan nie dostanie

 

Ja jestem rozgoryczony no ale może są zadowoleni. Gniewkowianie, rodzice pierszaków, podzielcie się Waszymi opiniami

 

Wojtek M

Panie Wojtku, mam propozycję, niech Pan zatrudni 5 opiekunek dla swojej córki. Jedna będzie ja karmiła, druga odprowadzała, trzecia pisała za nią, czwarta się uczyła itd. To oczywiście sarkazm, ale po przeczytaniu Pana tekstu tylko to mi się nasuwa. Jeśli wystąpiły jakieś problemy to proszę się zgłosić do szkoły i to wyjaśnić, a nie przedstawiać to tak jakby Pana dziecko trafiło do jakiegoś obozu. Oj nauczyciele musicie mieć anielską cierpliwość ale nie dla dzieci tylko dla ich rodziców.



#10 ~GOSC~

~GOSC~
  • Goście

Napisano 07 wrzesień 2014 - 07:50:02

A może natychmiast zaproponować przeniesienie do innej szkoły,tak jak burmistrz zasugerował pani Z. w swoim SMS. Jak ktoś może skrytykować coś w Gniewkowie i to głośno. Tylko jedna osoba może publicznie krytykować i obrażać innych NASZ NAJMĄDRZEJSZY.

#11 ~gość~

~gość~
  • Goście

Napisano 08 wrzesień 2014 - 20:16:19

A może natychmiast zaproponować przeniesienie do innej szkoły,tak jak burmistrz zasugerował pani Z. w swoim SMS. Jak ktoś może skrytykować coś w Gniewkowie i to głośno. Tylko jedna osoba może publicznie krytykować i obrażać innych NASZ NAJMĄDRZEJSZY.

Drogi gościu, czyli jeśli Pani ekspedientka obsłuży mnie niemiło w sklepie to mam zaraz lecieć do jej szefa żeby ją zwolnił, wywalił na bruk, napisać do gazety, na forum, czy może zwrócić jej uwagę??!! Ludzie nie popadajmy w paranoję!



#12 ~Wojtek~

~Wojtek~
  • Goście

Napisano 08 wrzesień 2014 - 20:16:22

Widzę, że temat cieszy się zainteresowaniem. Odpowiem jak zostałem wywołany do tablicy. Miałem potrzebę podzielenia się moimi wrażeniami biorąc pod uwagę to co widziałem w TV, to co czytałem w prasie i co mamy w rzeczywistości. Moje odczucia są takie co nie znaczy, że się nie zmienią. To jest na teraz, na to co widziałem, na gorąco. Nie prosiłem o ocenę mojej wypowiedzi. Celowo prekolorowałem pewne sprawy aby wzbudzić zainteresowanie i wywołać dyskusję, poznać opinię innych mieszkańców, rodziców. Słyszałem wilokrotnie głosy, że przecież jak byliśmy w tym wieku to klucz na szyję, komputerów nie było itp. Nie rozumiem takiego podejścia, równie dobrze moglibyśmy powiedzieć, że nasi rodzice uczyli się przy świecach, lampach naftowych, nie korzystali ze środków masowego przekazu zatem nam również to nie jest potrzebne ??? Zauważyłem, że 30 lat temu było tak jak dziś i dziwi mnie to, że zmieniło sie tak niewiele.

Panie Wojtku, mam propozycję, niech Pan zatrudni 5 opiekunek dla swojej córki. Jedna będzie ja karmiła, druga odprowadzała, trzecia pisała za nią, czwarta się uczyła itd. To oczywiście sarkazm, ale po przeczytaniu Pana tekstu tylko to mi się nasuwa. Jeśli wystąpiły jakieś problemy to proszę się zgłosić do szkoły i to wyjaśnić, a nie przedstawiać to tak jakby Pana dziecko trafiło do jakiegoś obozu. Oj nauczyciele musicie mieć anielską cierpliwość ale nie dla dzieci tylko dla ich rodziców.

 

Co do opiekunek to nie są mi potrzebne. Moja córka daje sobie wyśmienicie radę ze wszystkim co ją spotyka w szkole lecz uważam, że warto porozmawiać wspólnie o tym jak możemy zorganizować szkołę dla naszych dzieli lepiej. My rodzice min. w radach mamy wiele do powiedzenia i zrobienia.

 

Pozdrawiam wszystkich czytających i nadal zachęcam do dzielenia się swoimi spostrzeżeniami. Nie proszę o ocenę mojej wypowiedzi ale o swoje odczucia co do pierwszych dni w szkole naszych dzieciaków.

 



#13 ~Wojtek~

~Wojtek~
  • Goście

Napisano 12 wrzesień 2014 - 08:18:47

Po wczorajszym zebraniu z rodzicami...
Niesamowicie pozytywne zaskoczenie. Mamy multimedialna tablice wow !!! Szkola dostrzegla problemy o ktorych pisalem. Poprawa bezbieczenstwa, otwartosc na rodzicow. Szkoda ze pierwsze wrazenie bylo takie slabe. W tej chwili moge smialo wystawic 5 . Czy to przypadek ze zmiany zaszly po dyskusji jaka zostala wywolana...

Wojtek M.

#14 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 12 wrzesień 2014 - 11:06:16

Oczywiście, że to odzew. Pani dostala przykaz jak zadziałać, by zadowolić pana Wojciecha i już w porzo. Reszta nie jest ważna. Grunt, żeby przestać źle o tej szkole mówić, bo to wyskok okropny - rzadko kto śmie głośno wypowiadać swój sprzeciw wobec tego miejsca. Na miarę Gniewkowa szkola traktowana jest jak święta krowa - nie czyń jej źle, bo kiepsko skończysz. Wszyscy tylko po cichu krytykują, czekają na koniec tego etapu w życiu własnej pociechy i już. Bo się boją i ja to rozumiem. Oczywiście o dziecko, nie o siebie. 



#15 ~Anna Z.~

~Anna Z.~
  • Goście

Napisano 12 wrzesień 2014 - 15:33:01

Jak dobrze, że tu zajrzałam. Panie Wojtku, dziękuję za pana wpisy. Pan to rozpoczął i dzięki temu dowiedziałam się przynajmniej dwóch rzeczy: Po pierwsze można na pani dyrektor poprzez publiczną krytykę wymusić jakieś zmiany. I to niebagatelne, bo tablica multimedialna! Zmianę nastawienia nauczyciela - to cud. A po drugie, ta sama pani musi mieć niezłe fory u władzy, bo kasę na to dostała. Kosmos!



#16 ~Rodzic~

~Rodzic~
  • Goście

Napisano 12 wrzesień 2014 - 16:41:03

Niech jeszcze skończy się ten cały cyrk z akademiami, wizytami zagranicznych gości a pani dyrektor niech częściej siedzi w szkole niż w Turcji, to Panie Wojtku będzie Pan moim idolem.



#17 ~matka~

~matka~
  • Goście

Napisano 12 wrzesień 2014 - 16:55:48

Niech jeszcze skończy się ten cały cyrk z akademiami, wizytami zagranicznych gości a pani dyrektor niech częściej siedzi w szkole niż w Turcji, to Panie Wojtku będzie Pan moim idolem.

 


Pan/Pani jest już moim idolem. Bo odkąd dowiedziałam się o tym forum, śledzę go na bieżąco. I wiele razy chciałam o tym napisać. Jak moja córka wraca ze szkoły i mówi, że będą goście i wystepy, to mi ciarki przechodzą. Zamiast się uczyć, ćwiczą i próbują coś. Oczywiscie w czasie lekcji. A tak naprawdę moze mi ktoś powie kto na tym korzysta? Dzieci? Mają z tego jakieś profity w postaci lepszej znajomości języków czy tym podobne? Nie. Chyba, że moja to taki bezmózgowiec, ale nawet nie śmiem tak myśleć o własnym dziecku. Propozycji na wyjazd jakiś też nigdy nie było. Nie słyszałam nawet żeby ktoś znajomy wspomnial o swoim dziecku, że jedzie na jakąś wymianę. Ale o tym, że dyrektor, zastępca no, czasem nauczyciel jakiś, bo od angielskiego tłumacz zawsze jest to w każdej lokalnej gazecie przeczytamy. I z władz się ktoś zaczepi. Współczuję tym nauczycielom naprawdę. Swoją pracę odkładają na bok i ukłądają jakieś pląsy. Niezależnie od tego czy mają na to ochotę i czy są do tego przygotowani. Dużo ludzi o tym mówi, tyle, że po cichu. A dlaczego? Bo -...już wyzej pani Ania napisała. 



#18 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 12 wrzesień 2014 - 18:48:58

Z tymi Turkami to prawdziwy cyrk! Przerost formy nad treścią. Nie ważna nauka, nie wazne lekcje, a tylko próby i pokazówki. Dziwne jednak, że w tej Turcji nikt przygotowuje takich szopek z okazji wizyt "naszych". Przynajmniej z prezentowanych zdjęć tak wynika. Widać tam traktują całą tą wspólpracę inaczej - po prostu normalnie. Moje dziecko przerobiło juz kilka takich wizyt i wiem jedno - wspólczuję nauczycielom.



#19 ~Rodzic~

~Rodzic~
  • Goście

Napisano 12 wrzesień 2014 - 19:34:59

Czy ktoś mógłby wytłumaczyć tej całej pani dyrektor, że kieruje szkolą podstawową a nie szkolą teatralną?. Rodzice oczekują wyników w nauce!



#20 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 12 wrzesień 2014 - 20:44:53

A ja się zaraz porzygać. Takich bzdetów już dawno nie czytałem. Zaległości wychowawcze najlepiej zalać na innych. Tablice multimedialne, tablety, bzdety i dalej będziemy szkolić dzieci specjalnej troski jak tu piszące osoby. Szkoły i tak już szkolą głąbów, ale mamuski i tatuśki typu Wojciech wraz z mamuśkami potwierdzają, że jak ja bez kompa i niby tej tablicy sobie nie poradzę, to moje dziecię, tym bardziej. Czyli nadal półproduktów robi półprodukt. A za chwilę będą pretensje, że na maturze d***. Ale po co matura. Przecież tato z mami zrobił lub nie zrobił, ale sobie radzi. Polecam Super Wojciechowi i klakierką stronę WIOCHA, tam za jakiś czas poszukacie swoje latorośle



Dodaj odpowiedź



  



Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: szkoła, bezpieczeństwo, gniewkowo, podstawowa, dzieci, edukacja

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych