Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

KFC niewygodny temat dla kogo?


604 odpowiedzi w tym temacie

#21 ~Gosc~

~Gosc~
  • Goście

Napisano 03 kwiecień 2019 - 06:19:30

To wydarzyło się w czasach gimnazjum. Była długa przerwa, więc postanowiłem zakupić pierwszy raz w życiu zapiekankę w naszym szkolnym sklepiku. Zapłaciłem, otrzymałem, skonsumowałem i szczęśliwy poszedłem na zajęcia z techniki. W trakcie lekcji straszliwie rozbolał mnie brzuch, wtedy jeszcze nie wiedziałem, co może być przyczyną. Ból wcale nie przypominał uczucia zatrucia, doświadczałem przeszywającego kłucia (rym niezamierzony :D). Skulony w ławce siedziałem przez 10 min, aż do momentu, gdy uznałem, że wychodzę z lekcji.
Dosłownie po przekroczeniu progu drzwi szkolnych, już wiedziałem. Wiedziałem, że chce mi srać. Od razu przez głowę przeszła mi myśl: załatwić to w szkole czy wrócić do domu. Wybrałem drugą opcję ze względu na nieprzystosowanie naszych toalet do takich szlachetnych i ważnych misji. Czasami w naszych toaletach można było zobaczyć klocki w pisuarze, a dyrektor zapowiadał postawienie toy-toyów na zewnątrz szkoły. Ale mniejsza z tym.
W drodze na autobus ciśnienie było coraz większe i większe. Już zaczynałem tuptać, każdy gwałtowny ruch mógł sprawić, że moje gacie nabiorą zbędnych kilogramów. Doszedłem na przystanek, sprawdzam rozkład. Autobus za 30 min, nie wytrzymam. Zaczęła się walka o czystość moich gaci. Pozostało mi tylko wrócić do szkoły lub pójść do parku nieopodal. Odległość mniej więcej ta sama. Wybrałem rzecz jasna park.
W spowolnionym tempie przekroczyłem granicę zielonego obiektu i nadszedł moment ostatniego kroku. Kolejny sprawiłby, że popuszczę w majtki. Stało się to, gdy byłem jeszcze na chodniku. Rozejrzałem się wokół, czy nikogo nie ma i po prostu zesrałem się na środku chodnika. Gdy mi ulżyło, wbiegłem z opuszczonymi spodniami w krzaki, aby dokończyć tę brudną robotę. W celu podtarcia tyłka zacząłem wyrywać kartki z zeszytu. Pech chciał, że w trakcie tej czynności przechodziła pani z psem, która widziała wszystko. Musiała być w niezłym szoku, widząc nastolatka z kartkami A5 między pośladkami. Brakowało tylko, abym powiedział jej dzień dobry.
Na szczęście to już koniec tej żenującej historii. Wtedy zadawałem sobie pytania: dlaczego akurat ja? Teraz, gdy to sobie przypominam, za każdym razem się uśmiecham pod nosem.

#22 ~Kasia~

~Kasia~
  • Goście

Napisano 03 kwiecień 2019 - 06:48:47

Ktos wpływowy kto boi sie konkurencji o jedzenie itp namieszal w obawie o swoje interesy
Przecież czarno na bialym widac interes w tym

Pewnie powstanie niedługo jakos kebab pizzeria itp to bedzie wyjaśnione dlaczego kultowy temat znikł

#23 ~Gosc~

~Gosc~
  • Goście

Napisano 03 kwiecień 2019 - 07:12:06

Pewnie powstanie niedługo jakos kebab pizzeria itp to bedzie wyjaśnione dlaczego kultowy temat znikł

To wydarzyło się w czasach gimnazjum. Była długa przerwa, więc postanowiłem zakupić pierwszy raz w życiu zapiekankę w naszym szkolnym sklepiku. Zapłaciłem, otrzymałem, skonsumowałem i szczęśliwy poszedłem na zajęcia z techniki. W trakcie lekcji straszliwie rozbolał mnie brzuch, wtedy jeszcze nie wiedziałem, co może być przyczyną. Ból wcale nie przypominał uczucia zatrucia, doświadczałem przeszywającego kłucia (rym niezamierzony :D). Skulony w ławce siedziałem przez 10 min, aż do momentu, gdy uznałem, że wychodzę z lekcji.
Dosłownie po przekroczeniu progu drzwi szkolnych, już wiedziałem. Wiedziałem, że chce mi srać. Od razu przez głowę przeszła mi myśl: załatwić to w szkole czy wrócić do domu. Wybrałem drugą opcję ze względu na nieprzystosowanie naszych toalet do takich szlachetnych i ważnych misji. Czasami w naszych toaletach można było zobaczyć klocki w pisuarze, a dyrektor zapowiadał postawienie toy-toyów na zewnątrz szkoły. Ale mniejsza z tym.
W drodze na autobus ciśnienie było coraz większe i większe. Już zaczynałem tuptać, każdy gwałtowny ruch mógł sprawić, że moje gacie nabiorą zbędnych kilogramów. Doszedłem na przystanek, sprawdzam rozkład. Autobus za 30 min, nie wytrzymam. Zaczęła się walka o czystość moich gaci. Pozostało mi tylko wrócić do szkoły lub pójść do parku nieopodal. Odległość mniej więcej ta sama. Wybrałem rzecz jasna park.
W spowolnionym tempie przekroczyłem granicę zielonego obiektu i nadszedł moment ostatniego kroku. Kolejny sprawiłby, że popuszczę w majtki. Stało się to, gdy byłem jeszcze na chodniku. Rozejrzałem się wokół, czy nikogo nie ma i po prostu zesrałem się na środku chodnika. Gdy mi ulżyło, wbiegłem z opuszczonymi spodniami w krzaki, aby dokończyć tę brudną robotę. W celu podtarcia tyłka zacząłem wyrywać kartki z zeszytu. Pech chciał, że w trakcie tej czynności przechodziła pani z psem, która widziała wszystko. Musiała być w niezłym szoku, widząc nastolatka z kartkami A5 między pośladkami. Brakowało tylko, abym powiedział jej dzień dobry.
Na szczęście to już koniec tej żenującej historii. Wtedy zadawałem sobie pytania: dlaczego akurat ja? Teraz, gdy to sobie przypominam, za każdym razem się uśmiecham pod nosem.

#24 ~Gosc~

~Gosc~
  • Goście

Napisano 03 kwiecień 2019 - 07:20:51

Jako bezstronny obserwator moim zdaniem w Radziejowie nie powstanie żaden sieciowy twór, coraz mniej ludzi tu mieszka,Radziejow to male miasteczko jest tu dosyć sklepów,restauracji.Dla mlodych ludzi Radziejow juz nie jest taki atrakcyjny,coraz mniej młodych wybiera nasz powiat by się ksztalcic,pamiętam kilkanaście lat temu ile młodzieży bylo tu a teraz pustki.Teraz z tego co słyszę większość młodzieży wybiera się do szkol do Włocławka,Aleksandrowa i jak będzie tak dalej to pustki będą

#25 ~Gosc~

~Gosc~
  • Goście

Napisano 03 kwiecień 2019 - 07:28:40

Jako bezstronny obserwator moim zdaniem w Radziejowie nie powstanie żaden sieciowy twór, coraz mniej ludzi tu mieszka,Radziejow to male miasteczko jest tu dosyć sklepów,restauracji.Dla mlodych ludzi Radziejow juz nie jest taki atrakcyjny,coraz mniej młodych wybiera nasz powiat by się ksztalcic,pamiętam kilkanaście lat temu ile młodzieży bylo tu a teraz pustki.Teraz z tego co słyszę większość młodzieży wybiera się do szkol do Włocławka,Aleksandrowa i jak będzie tak dalej to pustki będą

To wydarzyło się w czasach gimnazjum. Była długa przerwa, więc postanowiłem zakupić pierwszy raz w życiu zapiekankę w naszym szkolnym sklepiku. Zapłaciłem, otrzymałem, skonsumowałem i szczęśliwy poszedłem na zajęcia z techniki. W trakcie lekcji straszliwie rozbolał mnie brzuch, wtedy jeszcze nie wiedziałem, co może być przyczyną. Ból wcale nie przypominał uczucia zatrucia, doświadczałem przeszywającego kłucia (rym niezamierzony :D). Skulony w ławce siedziałem przez 10 min, aż do momentu, gdy uznałem, że wychodzę z lekcji.
Dosłownie po przekroczeniu progu drzwi szkolnych, już wiedziałem. Wiedziałem, że chce mi srać. Od razu przez głowę przeszła mi myśl: załatwić to w szkole czy wrócić do domu. Wybrałem drugą opcję ze względu na nieprzystosowanie naszych toalet do takich szlachetnych i ważnych misji. Czasami w naszych toaletach można było zobaczyć klocki w pisuarze, a dyrektor zapowiadał postawienie toy-toyów na zewnątrz szkoły. Ale mniejsza z tym.
W drodze na autobus ciśnienie było coraz większe i większe. Już zaczynałem tuptać, każdy gwałtowny ruch mógł sprawić, że moje gacie nabiorą zbędnych kilogramów. Doszedłem na przystanek, sprawdzam rozkład. Autobus za 30 min, nie wytrzymam. Zaczęła się walka o czystość moich gaci. Pozostało mi tylko wrócić do szkoły lub pójść do parku nieopodal. Odległość mniej więcej ta sama. Wybrałem rzecz jasna park.
W spowolnionym tempie przekroczyłem granicę zielonego obiektu i nadszedł moment ostatniego kroku. Kolejny sprawiłby, że popuszczę w majtki. Stało się to, gdy byłem jeszcze na chodniku. Rozejrzałem się wokół, czy nikogo nie ma i po prostu zesrałem się na środku chodnika. Gdy mi ulżyło, wbiegłem z opuszczonymi spodniami w krzaki, aby dokończyć tę brudną robotę. W celu podtarcia tyłka zacząłem wyrywać kartki z zeszytu. Pech chciał, że w trakcie tej czynności przechodziła pani z psem, która widziała wszystko. Musiała być w niezłym szoku, widząc nastolatka z kartkami A5 między pośladkami. Brakowało tylko, abym powiedział jej dzień dobry.
Na szczęście to już koniec tej żenującej historii. Wtedy zadawałem sobie pytania: dlaczego akurat ja? Teraz, gdy to sobie przypominam, za każdym razem się uśmiecham pod nosem.

#26 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 03 kwiecień 2019 - 16:32:40

Przepraszam bardzo, ale gdzie jest admin? Dlaczego nikt nie zajmie się tym trollem, który od kilku dni wkleja tutaj ten sam żenujący tekst?

#27 ~Gosc~

~Gosc~
  • Goście

Napisano 03 kwiecień 2019 - 16:37:31

Przepraszam bardzo, ale gdzie jest admin? Dlaczego nikt nie zajmie się tym trollem, który od kilku dni wkleja tutaj ten sam żenujący tekst?

To wydarzyło się w czasach gimnazjum. Była długa przerwa, więc postanowiłem zakupić pierwszy raz w życiu zapiekankę w naszym szkolnym sklepiku. Zapłaciłem, otrzymałem, skonsumowałem i szczęśliwy poszedłem na zajęcia z techniki. W trakcie lekcji straszliwie rozbolał mnie brzuch, wtedy jeszcze nie wiedziałem, co może być przyczyną. Ból wcale nie przypominał uczucia zatrucia, doświadczałem przeszywającego kłucia (rym niezamierzony :D). Skulony w ławce siedziałem przez 10 min, aż do momentu, gdy uznałem, że wychodzę z lekcji.
Dosłownie po przekroczeniu progu drzwi szkolnych, już wiedziałem. Wiedziałem, że chce mi srać. Od razu przez głowę przeszła mi myśl: załatwić to w szkole czy wrócić do domu. Wybrałem drugą opcję ze względu na nieprzystosowanie naszych toalet do takich szlachetnych i ważnych misji. Czasami w naszych toaletach można było zobaczyć klocki w pisuarze, a dyrektor zapowiadał postawienie toy-toyów na zewnątrz szkoły. Ale mniejsza z tym.
W drodze na autobus ciśnienie było coraz większe i większe. Już zaczynałem tuptać, każdy gwałtowny ruch mógł sprawić, że moje gacie nabiorą zbędnych kilogramów. Doszedłem na przystanek, sprawdzam rozkład. Autobus za 30 min, nie wytrzymam. Zaczęła się walka o czystość moich gaci. Pozostało mi tylko wrócić do szkoły lub pójść do parku nieopodal. Odległość mniej więcej ta sama. Wybrałem rzecz jasna park.
W spowolnionym tempie przekroczyłem granicę zielonego obiektu i nadszedł moment ostatniego kroku. Kolejny sprawiłby, że popuszczę w majtki. Stało się to, gdy byłem jeszcze na chodniku. Rozejrzałem się wokół, czy nikogo nie ma i po prostu zesrałem się na środku chodnika. Gdy mi ulżyło, wbiegłem z opuszczonymi spodniami w krzaki, aby dokończyć tę brudną robotę. W celu podtarcia tyłka zacząłem wyrywać kartki z zeszytu. Pech chciał, że w trakcie tej czynności przechodziła pani z psem, która widziała wszystko. Musiała być w niezłym szoku, widząc nastolatka z kartkami A5 między pośladkami. Brakowało tylko, abym powiedział jej dzień dobry.
Na szczęście to już koniec tej żenującej historii. Wtedy zadawałem sobie pytania: dlaczego akurat ja? Teraz, gdy to sobie przypominam, za każdym razem się uśmiecham pod nosem.

#28 ~Tak dla KFC~

~Tak dla KFC~
  • Goście

Napisano 04 kwiecień 2019 - 05:44:18

To celowe działanie z tymi tematami, ktoś chce aby ludzie jak najmniej wiedzieli o KFC

#29 ~Gościu~

~Gościu~
  • Goście

Napisano 04 kwiecień 2019 - 06:10:25

To celowe działanie z tymi tematami, ktoś chce aby ludzie jak najmniej wiedzieli o KFC

tak,dla KFC, ale nie ,dla naiwniaków,i ludzi wierzących w to ,że tu powstanie!!!!!!!!

#30 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 04 kwiecień 2019 - 06:28:44

Jak tak bardzo upragniecie KFC, to wyprowadźcie się do wielkiego miasta i tyle. Będziecie mieli przesyt przeróżnych KFC, McDonaldów i innych fast-foodów, od których można się nabawić miażdżycy i otyłości. Smacznego. Po tygodniu wam się znudzi i zatęsknicie za normalnym jedzeniem (wiem, bo też szybko mi się znudziły fast-foody).

#31 ~Gosc~

~Gosc~
  • Goście

Napisano 04 kwiecień 2019 - 08:12:18

To wydarzyło się w czasach gimnazjum. Była długa przerwa, więc postanowiłem zakupić pierwszy raz w życiu zapiekankę w naszym szkolnym sklepiku. Zapłaciłem, otrzymałem, skonsumowałem i szczęśliwy poszedłem na zajęcia z techniki. W trakcie lekcji straszliwie rozbolał mnie brzuch, wtedy jeszcze nie wiedziałem, co może być przyczyną. Ból wcale nie przypominał uczucia zatrucia, doświadczałem przeszywającego kłucia (rym niezamierzony :D). Skulony w ławce siedziałem przez 10 min, aż do momentu, gdy uznałem, że wychodzę z lekcji.
Dosłownie po przekroczeniu progu drzwi szkolnych, już wiedziałem. Wiedziałem, że chce mi srać. Od razu przez głowę przeszła mi myśl: załatwić to w szkole czy wrócić do domu. Wybrałem drugą opcję ze względu na nieprzystosowanie naszych toalet do takich szlachetnych i ważnych misji. Czasami w naszych toaletach można było zobaczyć klocki w pisuarze, a dyrektor zapowiadał postawienie toy-toyów na zewnątrz szkoły. Ale mniejsza z tym.
W drodze na autobus ciśnienie było coraz większe i większe. Już zaczynałem tuptać, każdy gwałtowny ruch mógł sprawić, że moje gacie nabiorą zbędnych kilogramów. Doszedłem na przystanek, sprawdzam rozkład. Autobus za 30 min, nie wytrzymam. Zaczęła się walka o czystość moich gaci. Pozostało mi tylko wrócić do szkoły lub pójść do parku nieopodal. Odległość mniej więcej ta sama. Wybrałem rzecz jasna park.
W spowolnionym tempie przekroczyłem granicę zielonego obiektu i nadszedł moment ostatniego kroku. Kolejny sprawiłby, że popuszczę w majtki. Stało się to, gdy byłem jeszcze na chodniku. Rozejrzałem się wokół, czy nikogo nie ma i po prostu zesrałem się na środku chodnika. Gdy mi ulżyło, wbiegłem z opuszczonymi spodniami w krzaki, aby dokończyć tę brudną robotę. W celu podtarcia tyłka zacząłem wyrywać kartki z zeszytu. Pech chciał, że w trakcie tej czynności przechodziła pani z psem, która widziała wszystko. Musiała być w niezłym szoku, widząc nastolatka z kartkami A5 między pośladkami. Brakowało tylko, abym powiedział jej dzień dobry.
Na szczęście to już koniec tej żenującej historii. Wtedy zadawałem sobie pytania: dlaczego akurat ja? Teraz, gdy to sobie przypominam, za każdym razem się uśmiecham pod nosem.

#32 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 04 kwiecień 2019 - 09:53:03

Jak tak bardzo upragniecie KFC, to wyprowadźcie się do wielkiego miasta i tyle. Będziecie mieli przesyt przeróżnych KFC, McDonaldów i innych fast-foodów, od których można się nabawić miażdżycy i otyłości. Smacznego. Po tygodniu wam się znudzi i zatęsknicie za normalnym jedzeniem (wiem, bo też szybko mi się znudziły fast-foody).

Prawda jest inna, to co napisałes to racja, ale jaki sens byl kasowac temat?
Ewidentnie ktoś boi się konkurencji

#33 ~Gosc~

~Gosc~
  • Goście

Napisano 04 kwiecień 2019 - 10:04:48

[quote name="Gość" post="3590824" timestamp="1554367983"]
Prawda jest inna, to co napisałes to racja, ale jaki sens byl kasowac temat?
Ewidentnie ktoś boi się
To wydarzyło się w czasach gimnazjum. Była długa przerwa, więc postanowiłem zakupić pierwszy raz w życiu zapiekankę w naszym szkolnym sklepiku. Zapłaciłem, otrzymałem, skonsumowałem i szczęśliwy poszedłem na zajęcia z techniki. W trakcie lekcji straszliwie rozbolał mnie brzuch, wtedy jeszcze nie wiedziałem, co może być przyczyną. Ból wcale nie przypominał uczucia zatrucia, doświadczałem przeszywającego kłucia (rym niezamierzony :D). Skulony w ławce siedziałem przez 10 min, aż do momentu, gdy uznałem, że wychodzę z lekcji.
Dosłownie po przekroczeniu progu drzwi szkolnych, już wiedziałem. Wiedziałem, że chce mi srać. Od razu przez głowę przeszła mi myśl: załatwić to w szkole czy wrócić do domu. Wybrałem drugą opcję ze względu na nieprzystosowanie naszych toalet do takich szlachetnych i ważnych misji. Czasami w naszych toaletach można było zobaczyć klocki w pisuarze, a dyrektor zapowiadał postawienie toy-toyów na zewnątrz szkoły. Ale mniejsza z tym.
W drodze na autobus ciśnienie było coraz większe i większe. Już zaczynałem tuptać, każdy gwałtowny ruch mógł sprawić, że moje gacie nabiorą zbędnych kilogramów. Doszedłem na przystanek, sprawdzam rozkład. Autobus za 30 min, nie wytrzymam. Zaczęła się walka o czystość moich gaci. Pozostało mi tylko wrócić do szkoły lub pójść do parku nieopodal. Odległość mniej więcej ta sama. Wybrałem rzecz jasna park.
W spowolnionym tempie przekroczyłem granicę zielonego obiektu i nadszedł moment ostatniego kroku. Kolejny sprawiłby, że popuszczę w majtki. Stało się to, gdy byłem jeszcze na chodniku. Rozejrzałem się wokół, czy nikogo nie ma i po prostu zesrałem się na środku chodnika. Gdy mi ulżyło, wbiegłem z opuszczonymi spodniami w krzaki, aby dokończyć tę brudną robotę. W celu podtarcia tyłka zacząłem wyrywać kartki z zeszytu. Pech chciał, że w trakcie tej czynności przechodziła pani z psem, która widziała wszystko. Musiała być w niezłym szoku, widząc nastolatka z kartkami A5 między pośladkami. Brakowało tylko, abym powiedział jej dzień dobry.
Na szczęście to już koniec tej żenującej historii. Wtedy zadawałem sobie pytania: dlaczego akurat ja? Teraz, gdy to sobie przypominam, za każdym razem się uśmiecham pod nosem. /quote]

#34 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 04 kwiecień 2019 - 10:05:47

Prawda jest inna, to co napisałes to racja, ale jaki sens byl kasowac temat?
Ewidentnie ktoś boi się konkurencji

Srencji ,się boi..

#35 ~Gosc~

~Gosc~
  • Goście

Napisano 04 kwiecień 2019 - 10:10:02

Srencji ,się boi..

To wydarzyło się w czasach gimnazjum. Była długa przerwa, więc postanowiłem zakupić pierwszy raz w życiu zapiekankę w naszym szkolnym sklepiku. Zapłaciłem, otrzymałem, skonsumowałem i szczęśliwy poszedłem na zajęcia z techniki. W trakcie lekcji straszliwie rozbolał mnie brzuch, wtedy jeszcze nie wiedziałem, co może być przyczyną. Ból wcale nie przypominał uczucia zatrucia, doświadczałem przeszywającego kłucia (rym niezamierzony :D). Skulony w ławce siedziałem przez 10 min, aż do momentu, gdy uznałem, że wychodzę z lekcji.
Dosłownie po przekroczeniu progu drzwi szkolnych, już wiedziałem. Wiedziałem, że chce mi srać. Od razu przez głowę przeszła mi myśl: załatwić to w szkole czy wrócić do domu. Wybrałem drugą opcję ze względu na nieprzystosowanie naszych toalet do takich szlachetnych i ważnych misji. Czasami w naszych toaletach można było zobaczyć klocki w pisuarze, a dyrektor zapowiadał postawienie toy-toyów na zewnątrz szkoły. Ale mniejsza z tym.
W drodze na autobus ciśnienie było coraz większe i większe. Już zaczynałem tuptać, każdy gwałtowny ruch mógł sprawić, że moje gacie nabiorą zbędnych kilogramów. Doszedłem na przystanek, sprawdzam rozkład. Autobus za 30 min, nie wytrzymam. Zaczęła się walka o czystość moich gaci. Pozostało mi tylko wrócić do szkoły lub pójść do parku nieopodal. Odległość mniej więcej ta sama. Wybrałem rzecz jasna park.
W spowolnionym tempie przekroczyłem granicę zielonego obiektu i nadszedł moment ostatniego kroku. Kolejny sprawiłby, że popuszczę w majtki. Stało się to, gdy byłem jeszcze na chodniku. Rozejrzałem się wokół, czy nikogo nie ma i po prostu zesrałem się na środku chodnika. Gdy mi ulżyło, wbiegłem z opuszczonymi spodniami w krzaki, aby dokończyć tę brudną robotę. W celu podtarcia tyłka zacząłem wyrywać kartki z zeszytu. Pech chciał, że w trakcie tej czynności przechodziła pani z psem, która widziała wszystko. Musiała być w niezłym szoku, widząc nastolatka z kartkami A5 między pośladkami. Brakowało tylko, abym powiedział jej dzień dobry.
Na szczęście to już koniec tej żenującej historii. Wtedy zadawałem sobie pytania: dlaczego akurat ja? Teraz, gdy to sobie przypominam, za każdym razem się uśmiecham pod nosem.

#36 ~Aga~

~Aga~
  • Goście

Napisano 04 kwiecień 2019 - 12:51:17

Srencja? Co to?

#37 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 04 kwiecień 2019 - 12:59:32

Ja poprosiłem administratorkę o usunięcie tematu, bo miałem dosyć tego waszego pier**lenia na temat KFC. Przez dwa dni był spokój, dopóki jakiś następny gamoń nie założył kolejnego tematu. Nie potrafię zrozumieć jak można tak naiwnie wierzyć, że kiedykolwiek taka międzynarodowa sieć postawi swój lokal w Radziejowie, zwłaszcza, że najpierw musiałaby wyłożyć - podobno - 1 mln złotych (słownie: JEDEN MILON złotych), żeby opłacić fran*yzobiorcę (nie wiem czy budowa zawiera się w tej sumie). Jaki niespełna rozumu idiota wyłożyłby tyle pieniędzy na "miasto", na którego społeczność składają się głównie emeryci lub ludzie żyjący od pierwszego do pierwszego, którzy wolą sobie coś samodzielnie ugotować w domu niż wyrzucać swoje ciężko zarobione pieniądze na śmieciowe (i drogie) pseudojedzenie z KFC lub innego McDonalda? POMYŚLCIE TROCHĘ, TO NIE BOLI!!!

#38 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 04 kwiecień 2019 - 13:01:37

Poza tym takie opowiadanie bzdur o rzekomej budowie KFC na tym forum to bezczelność i żerowanie na ludzkiej naiwności! Powinniście się wstydzić!!!

#39 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 04 kwiecień 2019 - 13:02:46

Poza tym takie opowiadanie bzdur o rzekomej budowie KFC to bezczelność i żerowanie na ludzkiej naiwności! Powinniście się wstydzić!!!

#40 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 04 kwiecień 2019 - 13:03:29

Ja poprosiłem administratorkę o usunięcie tematu, bo miałem dosyć tego waszego pier**lenia na temat KFC. Przez dwa dni był spokój, dopóki jakiś następny gamoń nie założył kolejnego tematu. Nie potrafię zrozumieć jak można tak naiwnie wierzyć, że kiedykolwiek taka międzynarodowa sieć postawi swój lokal w Radziejowie, zwłaszcza, że najpierw musiałaby wyłożyć - podobno - 1 mln złotych (słownie: JEDEN MILON złotych), żeby opłacić fran*yzobiorcę (nie wiem czy budowa zawiera się w tej sumie). Jaki niespełna rozumu idiota wyłożyłby tyle pieniędzy na "miasto", na którego społeczność składają się głównie emeryci lub ludzie żyjący od pierwszego do pierwszego, którzy wolą sobie coś samodzielnie ugotować w domu niż wyrzucać swoje ciężko zarobione pieniądze na śmieciowe (i drogie) pseudojedzenie z KFC lub innego McDonalda? POMYŚLCIE TROCHĘ, TO NIE BOLI!!!



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych