Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

Była współpracownica Brejzów opowiada, jak działał „wydział nienawiści”


48 odpowiedzi w tym temacie

#1 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 07 październik 2019 - 21:44:10

Przez wiele lat była bliskim współpracownikiem rodziny politycznej Brejzów. Brała udział w ich kampaniach wyborczych, dbała o ich wizerunek, zapewniała kolejne zwycięstwa polityczne. Pewnego dnia stanęła przed dramatyczną decyzją: przystać na ich działania w zamian za wygodne życie, czy stanąć po stronie prawa. Jak mówi, „obawia się o własne bezpieczeństwo”, ale nie żałuje, bo wybrała prawdę. Dziś – po ponad dwóch latach – przerywa milczenie.

cd net



#2 ~gogus~

~gogus~
  • Goście

Napisano 07 październik 2019 - 21:52:35

Pewnie panowie B będą się bronić w stylu "niezgodny atak pisiorskiej Tv na uczciwych ludzi" Skoro tak jest to co pozostaje? Skierować sprawę do sądu o zniesławienie. A może pozew w trybie wyborczym? Jeśli tego nie zrobią to sprawa jest oczywista

#3 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 07 październik 2019 - 21:52:58

A co robiła wcześniej?

#4 ~miesz.~

~miesz.~
  • Goście

Napisano 07 październik 2019 - 21:53:59

Portal tvp.info opublikował treść rozmowy z byłą pracownicą Inowrocławskiego ratusza. Kobieta była bliskim współpracownikiem rodziny politycznej Brejzów przez wiele lat. Miała też być świadkiem tego, jak funkcjonował słynny Wydział Kultury, Promocji i Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta Inowrocławia. Jak wyznaje, od kiedy zdecydowała się wyznać prawdę, obawia się o swoje bezpieczeństwo. - Ryszard Brejza poświęcił Inowrocław dla kariery syna, który traktując miasto jak własny folwark uwikłał siebie i miasto w działania przestępcze - powiedziała kobieta. 

- Prezydent Ryszard Brejza oddał synowi część inowrocławskiego urzędu, żeby on mógł robić sobie kampanię i osiągać długoterminowe cele. W ramach tego było też niszczenie ludzi, takie bardzo zdecydowane i pełne nienawiści. Jego „człowiekiem od brudnej roboty” był pan Wojciech Sz., który np. często mówił o kimś, że „należy wyrwać chwasta” i to był jeden z łagodniejszych opisów. Stąd też mój strach i dlatego rozmawiamy anonimowo, bo nie ukrywam, że nie chciałabym któregoś pięknego dnia np. zostać potrącona na przejściu dla pieszych

- wyznała kobieta w rozmowie z tvp.info.

Była pracownica inowrocławskiego ratusza przyznaje, że decyzja o ujawnieniu procederu (tzw. afery fakturowej) służbom, którą podjęła 2,5 roku temu, była bardzo trudna.

- Nie rozmawiałam z nikim dotychczas na ten temat, dbając również o swoje bezpieczeństwo i obawiając się zemsty „rodziny” Brejzów, bo gdy mówimy o Brejzach, mówimy nie tylko o rodzinie mającej to samo nazwisko i ich rodzinie politycznej, ale mówimy o zorganizowanej grupie przestępczej, stworzonej i kierowanej przez posła Krzysztofa Brejzę, w której udział miał również jego ojciec

- powiedziała była współpracownica Brejzów.

- Celem było zbudowanie wizerunku Krzysztofa Brejzy i oczywiście Ryszarda Brejzy. Krzysztof Brejza miał ambicje zostać ministrem sprawiedliwości i żeby to zrobić, musiał pokonać konkurencję, wybić się wewnątrz partii oraz musiał się pozbyć konkurencji na zewnątrz

- opowiadała.

Kobieta przyznaje, że była bardzo bliskim współpracownikiem Ryszarda i Krzysztofa Brejzów, za co była sowicie wynagradzana.

- W pewnym momencie, już po powstaniu nowego wydziału, zaczęłam zauważać sygnały, które były dość niepokojące. Zaczęły się pojawiać dziwne pieniądze w ich przestrzeni. Zaczęły pojawiać się faktury, do których z czasem miałam dostęp i wydarzenia, które były w nich opisane kojarzyłam, bo funkcjonowałam w tym środowisku i wiedziałam, co jest robione, a co nie jest robione

- powiedziała była pracownica ratusza w Inowrocławiu, w rozmowie z tvp.info.

Wyznała również, że ze strachu przed zemstą rozważała wyprowadzenie się na drugi koniec kraju. I jak twierdzi, "nadal niszczeni są ludzie".

- Zastraszenie, niszczenie reputacji, to tylko część arsenału środków nadal stosowanych. Przykładem może być Beata Zarzycka. Przez wiele lat pracowała w urzędzie. Moim zdaniem treść jednych z zeznań opublikowanych przez portal tvp.info jednoznacznie wskazuje, że to właśnie Beata Zarzycka je składała. I co się dzieje? Dzień lub dwa dni po publikacji na łamach „Gazety Wyborczej” ukazuje się artykuł ją szkalujący

- zauważyła.

 



#5 ~free~

~free~
  • Goście

Napisano 07 październik 2019 - 21:54:07

Bała się

#6 ~miesz.~

~miesz.~
  • Goście

Napisano 07 październik 2019 - 21:54:30

Portal tvp.info opublikował treść rozmowy z byłą pracownicą Inowrocławskiego ratusza. Kobieta była bliskim współpracownikiem rodziny politycznej Brejzów przez wiele lat. Miała też być świadkiem tego, jak funkcjonował słynny Wydział Kultury, Promocji i Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta Inowrocławia. Jak wyznaje, od kiedy zdecydowała się wyznać prawdę, obawia się o swoje bezpieczeństwo. - Ryszard Brejza poświęcił Inowrocław dla kariery syna, który traktując miasto jak własny folwark uwikłał siebie i miasto w działania przestępcze - powiedziała kobieta. 

- Prezydent Ryszard Brejza oddał synowi część inowrocławskiego urzędu, żeby on mógł robić sobie kampanię i osiągać długoterminowe cele. W ramach tego było też niszczenie ludzi, takie bardzo zdecydowane i pełne nienawiści. Jego „człowiekiem od brudnej roboty” był pan Wojciech Sz., który np. często mówił o kimś, że „należy wyrwać chwasta” i to był jeden z łagodniejszych opisów. Stąd też mój strach i dlatego rozmawiamy anonimowo, bo nie ukrywam, że nie chciałabym któregoś pięknego dnia np. zostać potrącona na przejściu dla pieszych

- wyznała kobieta w rozmowie z tvp.info.

Była pracownica inowrocławskiego ratusza przyznaje, że decyzja o ujawnieniu procederu (tzw. afery fakturowej) służbom, którą podjęła 2,5 roku temu, była bardzo trudna.

- Nie rozmawiałam z nikim dotychczas na ten temat, dbając również o swoje bezpieczeństwo i obawiając się zemsty „rodziny” Brejzów, bo gdy mówimy o Brejzach, mówimy nie tylko o rodzinie mającej to samo nazwisko i ich rodzinie politycznej, ale mówimy o zorganizowanej grupie przestępczej, stworzonej i kierowanej przez posła Krzysztofa Brejzę, w której udział miał również jego ojciec

- powiedziała była współpracownica Brejzów.

- Celem było zbudowanie wizerunku Krzysztofa Brejzy i oczywiście Ryszarda Brejzy. Krzysztof Brejza miał ambicje zostać ministrem sprawiedliwości i żeby to zrobić, musiał pokonać konkurencję, wybić się wewnątrz partii oraz musiał się pozbyć konkurencji na zewnątrz

- opowiadała.

Kobieta przyznaje, że była bardzo bliskim współpracownikiem Ryszarda i Krzysztofa Brejzów, za co była sowicie wynagradzana.

- W pewnym momencie, już po powstaniu nowego wydziału, zaczęłam zauważać sygnały, które były dość niepokojące. Zaczęły się pojawiać dziwne pieniądze w ich przestrzeni. Zaczęły pojawiać się faktury, do których z czasem miałam dostęp i wydarzenia, które były w nich opisane kojarzyłam, bo funkcjonowałam w tym środowisku i wiedziałam, co jest robione, a co nie jest robione

- powiedziała była pracownica ratusza w Inowrocławiu, w rozmowie z tvp.info.

Wyznała również, że ze strachu przed zemstą rozważała wyprowadzenie się na drugi koniec kraju. I jak twierdzi, "nadal niszczeni są ludzie".

- Zastraszenie, niszczenie reputacji, to tylko część arsenału środków nadal stosowanych. Przykładem może być Beata Zarzycka. Przez wiele lat pracowała w urzędzie. Moim zdaniem treść jednych z zeznań opublikowanych przez portal tvp.info jednoznacznie wskazuje, że to właśnie Beata Zarzycka je składała. I co się dzieje? Dzień lub dwa dni po publikacji na łamach „Gazety Wyborczej” ukazuje się artykuł ją szkalujący

- zauważyła.

 



#7 ~miesz.~

~miesz.~
  • Goście

Napisano 07 październik 2019 - 21:54:50

Portal tvp.info opublikował treść rozmowy z byłą pracownicą Inowrocławskiego ratusza. Kobieta była bliskim współpracownikiem rodziny politycznej Brejzów przez wiele lat. Miała też być świadkiem tego, jak funkcjonował słynny Wydział Kultury, Promocji i Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta Inowrocławia. Jak wyznaje, od kiedy zdecydowała się wyznać prawdę, obawia się o swoje bezpieczeństwo. - Ryszard Brejza poświęcił Inowrocław dla kariery syna, który traktując miasto jak własny folwark uwikłał siebie i miasto w działania przestępcze - powiedziała kobieta. 

- Prezydent Ryszard Brejza oddał synowi część inowrocławskiego urzędu, żeby on mógł robić sobie kampanię i osiągać długoterminowe cele. W ramach tego było też niszczenie ludzi, takie bardzo zdecydowane i pełne nienawiści. Jego „człowiekiem od brudnej roboty” był pan Wojciech Sz., który np. często mówił o kimś, że „należy wyrwać chwasta” i to był jeden z łagodniejszych opisów. Stąd też mój strach i dlatego rozmawiamy anonimowo, bo nie ukrywam, że nie chciałabym któregoś pięknego dnia np. zostać potrącona na przejściu dla pieszych

- wyznała kobieta w rozmowie z tvp.info.

Była pracownica inowrocławskiego ratusza przyznaje, że decyzja o ujawnieniu procederu (tzw. afery fakturowej) służbom, którą podjęła 2,5 roku temu, była bardzo trudna.

- Nie rozmawiałam z nikim dotychczas na ten temat, dbając również o swoje bezpieczeństwo i obawiając się zemsty „rodziny” Brejzów, bo gdy mówimy o Brejzach, mówimy nie tylko o rodzinie mającej to samo nazwisko i ich rodzinie politycznej, ale mówimy o zorganizowanej grupie przestępczej, stworzonej i kierowanej przez posła Krzysztofa Brejzę, w której udział miał również jego ojciec

- powiedziała była współpracownica Brejzów.

- Celem było zbudowanie wizerunku Krzysztofa Brejzy i oczywiście Ryszarda Brejzy. Krzysztof Brejza miał ambicje zostać ministrem sprawiedliwości i żeby to zrobić, musiał pokonać konkurencję, wybić się wewnątrz partii oraz musiał się pozbyć konkurencji na zewnątrz

- opowiadała.

Kobieta przyznaje, że była bardzo bliskim współpracownikiem Ryszarda i Krzysztofa Brejzów, za co była sowicie wynagradzana.

- W pewnym momencie, już po powstaniu nowego wydziału, zaczęłam zauważać sygnały, które były dość niepokojące. Zaczęły się pojawiać dziwne pieniądze w ich przestrzeni. Zaczęły pojawiać się faktury, do których z czasem miałam dostęp i wydarzenia, które były w nich opisane kojarzyłam, bo funkcjonowałam w tym środowisku i wiedziałam, co jest robione, a co nie jest robione

- powiedziała była pracownica ratusza w Inowrocławiu, w rozmowie z tvp.info.

Wyznała również, że ze strachu przed zemstą rozważała wyprowadzenie się na drugi koniec kraju. I jak twierdzi, "nadal niszczeni są ludzie".

- Zastraszenie, niszczenie reputacji, to tylko część arsenału środków nadal stosowanych. Przykładem może być Beata Zarzycka. Przez wiele lat pracowała w urzędzie. Moim zdaniem treść jednych z zeznań opublikowanych przez portal tvp.info jednoznacznie wskazuje, że to właśnie Beata Zarzycka je składała. I co się dzieje? Dzień lub dwa dni po publikacji na łamach „Gazety Wyborczej” ukazuje się artykuł ją szkalujący

- zauważyła.

 



#8 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 07 październik 2019 - 21:54:59

Może tvp pokaże 1 odcinek telenoweli fakturowej i jej drogę z Gniewkowa przez Kruszwicę do Inowrocławia?

#9 ~miesz.~

~miesz.~
  • Goście

Napisano 07 październik 2019 - 21:55:28

Portal tvp.info opublikował treść rozmowy z byłą pracownicą Inowrocławskiego ratusza. Kobieta była bliskim współpracownikiem rodziny politycznej Brejzów przez wiele lat. Miała też być świadkiem tego, jak funkcjonował słynny Wydział Kultury, Promocji i Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta Inowrocławia. Jak wyznaje, od kiedy zdecydowała się wyznać prawdę, obawia się o swoje bezpieczeństwo. - Ryszard Brejza poświęcił Inowrocław dla kariery syna, który traktując miasto jak własny folwark uwikłał siebie i miasto w działania przestępcze - powiedziała kobieta. 

- Prezydent Ryszard Brejza oddał synowi część inowrocławskiego urzędu, żeby on mógł robić sobie kampanię i osiągać długoterminowe cele. W ramach tego było też niszczenie ludzi, takie bardzo zdecydowane i pełne nienawiści. Jego „człowiekiem od brudnej roboty” był pan Wojciech Sz., który np. często mówił o kimś, że „należy wyrwać chwasta” i to był jeden z łagodniejszych opisów. Stąd też mój strach i dlatego rozmawiamy anonimowo, bo nie ukrywam, że nie chciałabym któregoś pięknego dnia np. zostać potrącona na przejściu dla pieszych

- wyznała kobieta w rozmowie z tvp.info.

Była pracownica inowrocławskiego ratusza przyznaje, że decyzja o ujawnieniu procederu (tzw. afery fakturowej) służbom, którą podjęła 2,5 roku temu, była bardzo trudna.

- Nie rozmawiałam z nikim dotychczas na ten temat, dbając również o swoje bezpieczeństwo i obawiając się zemsty „rodziny” Brejzów, bo gdy mówimy o Brejzach, mówimy nie tylko o rodzinie mającej to samo nazwisko i ich rodzinie politycznej, ale mówimy o zorganizowanej grupie przestępczej, stworzonej i kierowanej przez posła Krzysztofa Brejzę, w której udział miał również jego ojciec

- powiedziała była współpracownica Brejzów.

- Celem było zbudowanie wizerunku Krzysztofa Brejzy i oczywiście Ryszarda Brejzy. Krzysztof Brejza miał ambicje zostać ministrem sprawiedliwości i żeby to zrobić, musiał pokonać konkurencję, wybić się wewnątrz partii oraz musiał się pozbyć konkurencji na zewnątrz

- opowiadała.

Kobieta przyznaje, że była bardzo bliskim współpracownikiem Ryszarda i Krzysztofa Brejzów, za co była sowicie wynagradzana.

- W pewnym momencie, już po powstaniu nowego wydziału, zaczęłam zauważać sygnały, które były dość niepokojące. Zaczęły się pojawiać dziwne pieniądze w ich przestrzeni. Zaczęły pojawiać się faktury, do których z czasem miałam dostęp i wydarzenia, które były w nich opisane kojarzyłam, bo funkcjonowałam w tym środowisku i wiedziałam, co jest robione, a co nie jest robione

- powiedziała była pracownica ratusza w Inowrocławiu, w rozmowie z tvp.info.

Wyznała również, że ze strachu przed zemstą rozważała wyprowadzenie się na drugi koniec kraju. I jak twierdzi, "nadal niszczeni są ludzie".

- Zastraszenie, niszczenie reputacji, to tylko część arsenału środków nadal stosowanych. Przykładem może być Beata Zarzycka. Przez wiele lat pracowała w urzędzie. Moim zdaniem treść jednych z zeznań opublikowanych przez portal tvp.info jednoznacznie wskazuje, że to właśnie Beata Zarzycka je składała. I co się dzieje? Dzień lub dwa dni po publikacji na łamach „Gazety Wyborczej” ukazuje się artykuł ją szkalujący

- zauważyła.

 



#10 ~miesz.~

~miesz.~
  • Goście

Napisano 07 październik 2019 - 21:55:55

Portal tvp.info opublikował treść rozmowy z byłą pracownicą Inowrocławskiego ratusza. Kobieta była bliskim współpracownikiem rodziny politycznej Brejzów przez wiele lat. Miała też być świadkiem tego, jak funkcjonował słynny Wydział Kultury, Promocji i Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta Inowrocławia. Jak wyznaje, od kiedy zdecydowała się wyznać prawdę, obawia się o swoje bezpieczeństwo. - Ryszard Brejza poświęcił Inowrocław dla kariery syna, który traktując miasto jak własny folwark uwikłał siebie i miasto w działania przestępcze - powiedziała kobieta. 

- Prezydent Ryszard Brejza oddał synowi część inowrocławskiego urzędu, żeby on mógł robić sobie kampanię i osiągać długoterminowe cele. W ramach tego było też niszczenie ludzi, takie bardzo zdecydowane i pełne nienawiści. Jego „człowiekiem od brudnej roboty” był pan Wojciech Sz., który np. często mówił o kimś, że „należy wyrwać chwasta” i to był jeden z łagodniejszych opisów. Stąd też mój strach i dlatego rozmawiamy anonimowo, bo nie ukrywam, że nie chciałabym któregoś pięknego dnia np. zostać potrącona na przejściu dla pieszych

- wyznała kobieta w rozmowie z tvp.info.

Była pracownica inowrocławskiego ratusza przyznaje, że decyzja o ujawnieniu procederu (tzw. afery fakturowej) służbom, którą podjęła 2,5 roku temu, była bardzo trudna.

- Nie rozmawiałam z nikim dotychczas na ten temat, dbając również o swoje bezpieczeństwo i obawiając się zemsty „rodziny” Brejzów, bo gdy mówimy o Brejzach, mówimy nie tylko o rodzinie mającej to samo nazwisko i ich rodzinie politycznej, ale mówimy o zorganizowanej grupie przestępczej, stworzonej i kierowanej przez posła Krzysztofa Brejzę, w której udział miał również jego ojciec

- powiedziała była współpracownica Brejzów.

- Celem było zbudowanie wizerunku Krzysztofa Brejzy i oczywiście Ryszarda Brejzy. Krzysztof Brejza miał ambicje zostać ministrem sprawiedliwości i żeby to zrobić, musiał pokonać konkurencję, wybić się wewnątrz partii oraz musiał się pozbyć konkurencji na zewnątrz

- opowiadała.

Kobieta przyznaje, że była bardzo bliskim współpracownikiem Ryszarda i Krzysztofa Brejzów, za co była sowicie wynagradzana.

- W pewnym momencie, już po powstaniu nowego wydziału, zaczęłam zauważać sygnały, które były dość niepokojące. Zaczęły się pojawiać dziwne pieniądze w ich przestrzeni. Zaczęły pojawiać się faktury, do których z czasem miałam dostęp i wydarzenia, które były w nich opisane kojarzyłam, bo funkcjonowałam w tym środowisku i wiedziałam, co jest robione, a co nie jest robione

- powiedziała była pracownica ratusza w Inowrocławiu, w rozmowie z tvp.info.

Wyznała również, że ze strachu przed zemstą rozważała wyprowadzenie się na drugi koniec kraju. I jak twierdzi, "nadal niszczeni są ludzie".

- Zastraszenie, niszczenie reputacji, to tylko część arsenału środków nadal stosowanych. Przykładem może być Beata Zarzycka. Przez wiele lat pracowała w urzędzie. Moim zdaniem treść jednych z zeznań opublikowanych przez portal tvp.info jednoznacznie wskazuje, że to właśnie Beata Zarzycka je składała. I co się dzieje? Dzień lub dwa dni po publikacji na łamach „Gazety Wyborczej” ukazuje się artykuł ją szkalujący

- zauważyła.

 



#11 ~miesz.~

~miesz.~
  • Goście

Napisano 07 październik 2019 - 21:56:41

Portal tvp.info opublikował treść rozmowy z byłą pracownicą Inowrocławskiego ratusza. Kobieta była bliskim współpracownikiem rodziny politycznej Brejzów przez wiele lat. Miała też być świadkiem tego, jak funkcjonował słynny Wydział Kultury, Promocji i Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta Inowrocławia. Jak wyznaje, od kiedy zdecydowała się wyznać prawdę, obawia się o swoje bezpieczeństwo. - Ryszard Brejza poświęcił Inowrocław dla kariery syna, który traktując miasto jak własny folwark uwikłał siebie i miasto w działania przestępcze - powiedziała kobieta. 

- Prezydent Ryszard Brejza oddał synowi część inowrocławskiego urzędu, żeby on mógł robić sobie kampanię i osiągać długoterminowe cele. W ramach tego było też niszczenie ludzi, takie bardzo zdecydowane i pełne nienawiści. Jego „człowiekiem od brudnej roboty” był pan Wojciech Sz., który np. często mówił o kimś, że „należy wyrwać chwasta” i to był jeden z łagodniejszych opisów. Stąd też mój strach i dlatego rozmawiamy anonimowo, bo nie ukrywam, że nie chciałabym któregoś pięknego dnia np. zostać potrącona na przejściu dla pieszych

- wyznała kobieta w rozmowie z tvp.info.

Była pracownica inowrocławskiego ratusza przyznaje, że decyzja o ujawnieniu procederu (tzw. afery fakturowej) służbom, którą podjęła 2,5 roku temu, była bardzo trudna.

- Nie rozmawiałam z nikim dotychczas na ten temat, dbając również o swoje bezpieczeństwo i obawiając się zemsty „rodziny” Brejzów, bo gdy mówimy o Brejzach, mówimy nie tylko o rodzinie mającej to samo nazwisko i ich rodzinie politycznej, ale mówimy o zorganizowanej grupie przestępczej, stworzonej i kierowanej przez posła Krzysztofa Brejzę, w której udział miał również jego ojciec

- powiedziała była współpracownica Brejzów.

- Celem było zbudowanie wizerunku Krzysztofa Brejzy i oczywiście Ryszarda Brejzy. Krzysztof Brejza miał ambicje zostać ministrem sprawiedliwości i żeby to zrobić, musiał pokonać konkurencję, wybić się wewnątrz partii oraz musiał się pozbyć konkurencji na zewnątrz

- opowiadała.

Kobieta przyznaje, że była bardzo bliskim współpracownikiem Ryszarda i Krzysztofa Brejzów, za co była sowicie wynagradzana.

- W pewnym momencie, już po powstaniu nowego wydziału, zaczęłam zauważać sygnały, które były dość niepokojące. Zaczęły się pojawiać dziwne pieniądze w ich przestrzeni. Zaczęły pojawiać się faktury, do których z czasem miałam dostęp i wydarzenia, które były w nich opisane kojarzyłam, bo funkcjonowałam w tym środowisku i wiedziałam, co jest robione, a co nie jest robione

- powiedziała była pracownica ratusza w Inowrocławiu, w rozmowie z tvp.info.

Wyznała również, że ze strachu przed zemstą rozważała wyprowadzenie się na drugi koniec kraju. I jak twierdzi, "nadal niszczeni są ludzie".

- Zastraszenie, niszczenie reputacji, to tylko część arsenału środków nadal stosowanych. Przykładem może być Beata Zarzycka. Przez wiele lat pracowała w urzędzie. Moim zdaniem treść jednych z zeznań opublikowanych przez portal tvp.info jednoznacznie wskazuje, że to właśnie Beata Zarzycka je składała. I co się dzieje? Dzień lub dwa dni po publikacji na łamach „Gazety Wyborczej” ukazuje się artykuł ją szkalujący

- zauważyła.

 



#12 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 07 październik 2019 - 21:57:09

Ale dopóki siedziała na stołku i brała kasę to jej nie przeszkadzało. ZERO wiarygodności.

#13 ~....~

~....~
  • Goście

Napisano 07 październik 2019 - 21:59:11

Ale dopóki siedziała na stołku i brała kasę to jej nie przeszkadzało. ZERO wiarygodności.

też  trollem brejzy jesteś ?



#14 ~gość 1~

~gość 1~
  • Goście

Napisano 07 październik 2019 - 22:00:48

Słowem przyznales że tak było. I to potwierdza wiarygodność

#15 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 07 październik 2019 - 22:01:42

Każdy kto chce dociec prawdy to jest trollem? W przeciwieństwie do ciebie nie jestem.

#16 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 07 październik 2019 - 22:03:02

Najlepsze jest stwierdzenie na własnej skórze

#17 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 07 październik 2019 - 22:04:29

Jak napiszę, że architekt ma rację w sprawie dwóch wież to wreszcie też już uwierzysz?

#18 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 07 październik 2019 - 22:06:06

Tak uwierzę bo ukm

#19 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 07 październik 2019 - 23:04:38

Po tej Neumanna kolejna po-wska mafia, tym razem hejterska.



#20 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 08 październik 2019 - 06:47:19

przyganiał kocioł garnkowi…
a to, że ciężki, nawet gdy pusty,
taki niezdarny w swoim wyglądzie,
że grube uszy syczące żarem,
czerwienią wstydu, może miłości.
– och, drogi kotle,
przeróżne smaki czuję,
ty, mydlinami
z brudów się delektujesz.



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych